Według wykładowcy Niepublicznego Centrum Kształcenia Silva Lupus Arkadiusza Lichnerowicza z Trójmiasta, który od dwóch lat prowadzi szkolenia dla ratowników weterynaryjnych w całym kraju, przeszkolonych w tym zakresie może być kilkadziesiąt do kilkuset osób w Polsce. Ile dokładnie - trudno ocenić, bo szkolenia prowadzą też inni.

Lichnerowicz wyjaśnił, że prowadzone przez niego kursy obejmują 60 godzin zajęć, które odbywają się w dwa weekendy. Kilkuosobowe grupy uczą się wtedy m.in. jak postępować z nieprzytomnym zwierzęciem, jak pomóc zwierzakowi, który ucierpiał np. w wypadku samochodowym. Dowiadują się, jak korzystać ze sprzętu do defibrylacji i EKG, intubacji, podtrzymywania funkcji życiowych u zwierząt. Wszystko odbywa się w terenie - w lesie, na drodze, w studzience kanalizacyjnej, w różnych warunkach pogodowych i o różnych porach dnia i nocy.

Pokazujemy im, jak pomóc zwierzęciu  na ulicy, czyli tam gdzie docelowo będzie pracować ratownik weterynaryjny. Uczymy, jak szybko, pod presją, postępować zgodnie z opracowanymi m.in. na podstawie zachodnich wzorców algorytmami, czyli usystematyzowanymi procedurami. Procedury te są niemal identyczne, jak te stosowane w ratownictwie medycznym dla ludzi" - tłumaczył  Lichnerowicz.

W kursach mogą uczestniczyć technicy weterynarii, lekarze weterynarii, absolwenci kierunków przyrodniczych, czy osoby pracujące zawodowo ze zwierzętami. Chodzi o to, by mieli już podstawową wiedzę. Kurs to nakładka na to, co już potrafią - podkreślił.

Jak absolwenci wykorzystują tę wiedzę? Wiemy, że dwójka naszych byłych kursantów ma ambulanse ratownictwa weterynaryjnego - w Gorzowie Wielkopolskim i Szczecinie. Sporo osób pracuje też w klinikach, czy gabinetach weterynaryjnych- podał Lichnerowicz.

Jeden z ambulansów ma Michał Jakubik z Gorzowa Wielkopolskiego, który na co dzień pracuje w firmie zajmującej się farmaceutykami dla zwierząt. Ratownikiem weterynaryjnym chce być po godzinach.

Ambulans zrobiłem sam na podstawie wytycznych, jak muszą spełniać karetki. Wyposażyłem go w odpowiedni sprzęt, przygotowałem w nim miejsce do przewozu rannych zwierząt - wyjaśnił. Jak dodał, teraz pojazd czeka na odbiór inspekcji weterynaryjnej. Wśród sprzętów, które się w nim znajdują, jest np. specjalne urządzenie, które - z użyciem kamerki i mobilnego internetu - umożliwia łączenie on-line z gabinetem weterynaryjnym.