Na pierwszy rzut oka brak jest współpracy pomiędzy Głównym Urzędem Statystycznym a Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. ARiMR ma systemy informatyczne, w których zebrane są dane o działkach rolnych. Agencja płatnicza posiada systemy informatyczne, w których dokładnie jest zapisane, co dzieje się na polskiej wsi i u rolników w gospodarstwie. Nie dość tego, ARiMR jest jedyną instytucją w Polsce, która takie dane ma i może je przerabiać dla różnych celów. Jednak nie doszło do harmonizacji informacji i danych z ARiMR z danymi Głównego Urzędu Statystycznego.
Już kilka lat temu obie instytucje prowadziły rozmowy, które miały zakończyć się wypracowaniem zasad współpracy i ustaleniem słownika definicji na potrzeby analizy informacji rolniczej. Przypomnijmy, że w Polsce funkcjonuje ponad 20 definicji gospodarstwa rolnego, które znajdują się w różnorakich ustawach i przepisach. Rozmowy, które prowadziły ARiMR oraz GUS przed 4 latami, nie były kontynuowane. Nigdy nie doszło do indeksacji definicji gospodarstwa rolnego pomiędzy urzędami. Dlatego GUS podaje zupełnie odmienną ilość gospodarstw rolnych w Polsce niż ARiMR. Ta druga instytucja określa je na podstawie płatności do gruntów rolnych.
W GUS jest system adresów gospodarstw. Agencja ma działki rolne. GUS ma nasze numery PESEL. Agencja ma numery ewidencyjne gospodarstw. Każdy ma co innego, inaczej zbudowane systemy. Niektóre ich elementy dublują się.
Firmy IT działające przy ARiMR oraz GUS powinny się spotkać i wypracować jeden model informatyczny. W GUS po spisie rolnym w 2002 roku sporządzono statystyczny rejestr gospodarstw rolnych i leśnych. W tym rejestrze nadano gospodarstwom numery. Systemy nie są kompatybilne.
Prawo nakazało GUS pobranie informacji o rolnikach z ARiMR. GUS wziął je przed spisem rolnym z Agencji. GUS, robiąc typologię i założenia do spisu rolnego w 2010 roku, zrobił te same założenia, co w 2002 roku. Po co? Żeby je porównać? Agencja powinna GUS dać informację przetworzoną, a nie dała. Dała informację, zresztą wypełniając prawo, ale „na papierze" i na płytach CD. Co GUS z nią zrobił? Co mógł z nią zrobić? Niewiele?
A jak odbywał się spis rolny? Rachmistrz spisowy wpadał do gospodarstwa, a rolnik sypał z rękawa, co ma - ile zwierząt utrzymuje, co posiał. Nawet grunty podawał z głowy. Przypomnijmy, te informacje już są w ARiMR.

















Ogólna pow.użytków rolnych wg.GUS cudownie się pomnożyła,gdyż pytano wszystkich "producentów rolnych" i "posiadaczy gruntów" o powierzchnię uprawy.Ja np. jako producent podałem jak chciał rachmistrz całą powierzchnię gruntów ornych,a na 20% powierzchni nie biorę dopłat gdyż obrabiam te grunty "posiadaczom"a dopłata stanowi czynsz dzierżawny którą sobie "posiadacz"bierze.Więc wg.danych GUS mamy ogromnie zawyżoną powierzchnię użytków,wystarczy porównać obie powierzchnie tą z ARiMR i GUS i zobaczymy ile pieniędzy idzie na wsparcie produkcji rolnej a ile ucieka marnuje się na "wsparcie" posiadaczy gruntów.
Dyskusja statystyków w "Dzienniku" jest cenzurowana, dlatego statystycy, którzy domyślają się, o co chodzi nie mają możliwości podzielenia się swoimi uwagami z opinią publiczną. Dyskusja tak jest moderowana, żeby wyglądało, że statystycy są głupi i kłócą się tylko o pieniądze. Ale jak ktoś zechce prześledzić ich dyskusję, to może ciekawe rzeczy tam znaleźć - w tym celowo wytwarzanym chaosie.
Dziękuję Redakcji Farmera za zaiteresowanie przepiegiem spisu rolnego PSR 2010 w GUS. Wyniki kontroli z Kancelarii Premiera są porażające zwłaszcza, ze statystycy "biją się" opieniądze dla urzędników prowadzących spis podczas gdy strona merytotyczna spisu została całkowicie pominięta. Zapłacą za to rolnicy, chyba że się w to włączy Minister Rolnictwa, bo dla niego i Unii Uuropejskiej ten spis. Co na to Departament Rolnictwa w GUS, może wreszcie się odezwie? Zaineresowanych odsyłam na stronę Deiennik.pl gdzie właśnie od wielu dni trwa ta kuriozalna dyskusja o pieniądze dla statystyków a nie wokół istoty spisu rolngo.
Zapraszam srodowisko rolnicze do dyskusji