- To, co będzie nas zajmowało przez kolejne półtora roku, to kwestia Wspólnej Polityki Rolnej i aktywne uczestniczenie w tym procesie. Finału obecnie przewidzieć się nie da. Mamy zmienną sytuację w całej Europie, określone problemy budżetowe poszczególnych państw i w tym kontekście dyskusja ta jest trudniejsza - powiedział minister.

Jak zaznaczył, Wspólna Polityka Rolna jest najstarszą z unijnych polityk, ale też "najbardziej skostniałą". - Dzisiaj nie ma większości (państw) dla odważnych reform WPR, ale myślę, że po majowych wyborach we Francji i jesiennych w Niemczech sytuacja może ulec zmianie - tłumaczył.

Szef resortu rolnictwa uważa, że zmiany w myśleniu w Europie o rolnictwie będzie wymuszała też sytuacja popytowa na świecie, ale ważne jest nie tylko zabezpieczenie w żywność, ale także kwestie wyzwań klimatycznych i produkcja energii odnawialnej. Dodał, że na razie propozycje KE dotyczące polityki rolnej mają charakter kosmetyczny.

Zdaniem Sawickiego głęboka reforma powinna polegać na uproszczeniu przydziału środków, a to jest jednocześnie uproszczenie kontroli. Natomiast cele polityki rolnej powinny pozostać takie jak obecnie, czyli: stabilizowanie dochodów rolników, zapewnienie konsumentom bezpiecznej żywności, ochrona środowiska i współuczestnictwo w ochronie klimatu.

- Wierzę, że po dwóch latach dyskusji polska koncepcja dotycząca polityki rolnej będzie nie tylko akceptowana, ale pożądana - przekonywał minister.

Sawickiemu nie podoba się także propozycja KE podziału środków między tzw. I filar (dopłaty bezpośrednie) i II filar (wsparcie modernizacji rolnictwa i rozwoju wsi). Jego zdaniem dopłaty dla rolników powinny być tylko za "ponadstandardowe wymagania stawiane europejskim rolnikom", natomiast większość środków powinna znajdować się w II filarze i być przeznaczona dla aktywnych rolników, którzy chcą unowocześniać swoje gospodarstwo.