Białostocki "Jarmark na Jana" nawiązuje do tradycji targowej miasta zapoczątkowanej przez przywilej targowy nadany 29 stycznia 1749 roku przez króla Augusta III Sasa. Przywilej ten zapisano w dokumencie potwierdzającym nadanie Białemustokowi praw miejskich.

Zgodnie z nim jarmarki w Białymstoku miały się odbywać na Św. Jana, w dniu imienin hetmana Jana Klemensa Branickiego, fundatora miasta. Jarmark jest elementem odbywających się Dni Białegostoku.

Produkty z wikliny, współczesne drewniane rzeźby, ale też kowalstwo, wyroby takie jak drewniane łyżki z Litwy i Polski, liczne stoiska z lokalną żywnością: wędlinami, miodami, serami, słodyczami, dominowały na straganach na Rynku Kościuszki. Wszystko to przy dźwiękach muzyki z katarynek, gdyż targowi towarzyszył, zorganizowany po raz piąty, festiwal katarynek. Prezentowali się kataryniarze m.in z Polski, Czech, Japonii i Słowacji.

Nie zabrakło tradycyjnej podlaskiej tkaniny dwuosnowowej. Na jednym ze stoisk swoje makatki pokazywała Lucyna Kędzierska z Wasilkowa, której mama i babcia z Janowa tkały taką tkaninę. Artystka powiedziała, że po długim zastoju w tradycyjnym rzemiośle, obecnie można zaobserwować pewien powrót zainteresowania takimi przedmiotami. Podlaska tkanina zawitała ostatnio do Japonii dzięki kobiecie, która zakłada tam galerie. W Japonii wzięciem cieszą się małe makatki wykonane techniką dwuosnowową.

Kędzierska mówiła, że warto szukać nowych zastosowań, chociażby jeśli chodzi o wzory, bo sztuka tradycyjna nie powinna się - jak powiedziała - "zamykać w muzeach", ale żyć. Dodała, że wzorami interesują się np. projektanci, architekci, którzy szukają ich nowych zastosowań w dekorowaniu współczesnych domów, bo "nowoczesność jest chłodna i warto ją ocieplać". Nowością są także więcej niż dwa kolory na janowskich tkaninach.

Jak wyglądał dawniej jarmark, np. od 1912 roku (wówczas odbywał się w innym miejscu), można obejrzeć na wystawie ze zdjęciami oraz wycinkami z dawnej białostockiej prasy, która go opisywała. Jednym z elementów jarmarku, którego nie ma współcześnie, był handel zwierzętami, zwłaszcza końmi.

Rękodzieło dominowało na placu pod Operą i Filharmonią Podlaską, gdzie odbyło się "Śniadanie na trawie", czyli II targ śniadaniowo-rękodzielniczy organizowany wspólnie przez społeczność Dziew/czyny i operę w ramach Halfway Festiwal w operze.

Jak na nowo zastosować dawne wzory, pokazywała Magda Kopiczko, wytwórczyni ceramiki historycznej, którą wiernie odtwarza od dziesięciu lat z dawnych wzorów, np. ze średniowiecza. Odtwarza formy, kształty i wzory na glinianych naczyniach, stara się również odtwarzać proces produkcji naczyń: dzbanów czy kubków. Kopiczko powiedziała, że jest zapotrzebowanie na takie przedmioty. Szukają ich m.in. grupy rekonstrukcyjne, dla których wytwarzała np. gary czy grapen, czyli trójnóg do gotowania.