W skansenie przy Muzeum w Łowiczu co weekend do końca sierpnia można podglądać przy pracy ludowe hafciarki i szwaczki. Pod ich okiem, na warsztatach rękodzieła ludowego, uczestnicy wycinają "gwiozdy" - wycinanki ażurowe i łowickie koguty, lub "kodry" ze scenkami z życia wsi; układają z bibuły kwiaty i łowickie pająki, szyją i haftują pasiaki, czyli łowickie stroje ludowe w kolorowe pasy.

O warsztatach, finansowanych przez Urząd Miasta Łowicz, informują plakaty rozwieszone m.in. w centrum Warszawy i Łodzi. Pomiędzy ludzi rozszedł się też sfinansowany przez starostwo kalendarz ze zdjęciami miejscowych zespołów ludowych.

- Twórcy ludowi są tu w sposób pozytywny wykorzystywani do promocji regionu - tłumaczy Anna Staniszewska, prezes łowickiego koła Stowarzyszenia Twórców Ludowych, które jest organizatorem warsztatów. -  Dzięki Bogu, nasi urzędnicy postanowili promować region nie krajobrazami czy przemysłem, jak wszędzie, ale tym, co nas wyróżnia. To dlatego, że sami pochodzą z rodzin, w których tradycja ludowa jest głęboko zakorzeniona - ocenia.

Powrót do ludowości, także w Łowiczu, Staniszewska łączy z wejściem Polski do Unii Europejskiej. - Wtedy nastąpił jakiś powiew. Ludzie zaczęli wyjeżdżać na Zachód i zauważyli, że tam wszyscy dbają o kulturę ludową, promują i cieszą się nią - mówi. - Dziś Łowicz, który przecież nie jest metropolią, ale słynie na Polskę i świat z tradycji ludowej, też jest EU - zauważa, opowiadając o rozwijającej się tu turystyce i stronie internetowej, na której miasto chwali się miejscową kulturą ludową.

Podobał się artykuł? Podziel się!