Jak podały w środę rosyjskie media, Rosyjska Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rossielchoznadzor) ma zastrzeżenia dot. przestrzegania norm fitosanitarnych przez Polskę. Jej zdaniem polskie produkty, które trafiają na rosyjski rynek z Litwy, Czech i Łotwy, są niebezpieczne dla zdrowia.

Rzecznik prasowy rosyjskiej służby weterynaryjnej i fitosanitarnej Aleksiej Aleksiejenko poinformował, że "specjaliści Rossielchoznadzoru w ciągu ośmiu miesięcy tego roku nie raz wykrywali przekroczenia maksymalnych norm stężenia pestycydów, azotanów i soli metali ciężkich w polskich produktach pochodzenia roślinnego, dostarczanych na rosyjską granicę z terytorium Litwy". Dodał, że Rossielchoznadzor nie wyklucza wprowadzenia zakazu wwozu polskich produktów roślinnych z innych krajów.

Ministerstwo nie podziela poglądu Rosjan, że "wprowadzane na rynek rosyjski polskie płody rolne zawierają pozostałości środków ochrony roślin w ilościach zagrażających zdrowiu konsumentów".

Wyjaśnia, że nadzór nad stosowaniem środków ochrony roślin w produkcji roślinnej prowadzi Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Obejmuje on kontrolę obrotu takimi środkami, nadzór nad ich stosowaniem i badanie płodów rolnych pod kątem pozostałości tych środków, zgodnie z polskim i unijnym prawem.

Kontrola obrotu środków ochrony roślin ma na celu zapewnienie, że w obrocie znajdują się jedynie te środki, które zostały dopuszczone do obrotu decyzją ministra rolnictwa i spełniają wymagania jakościowe - napisano w komunikacie.

Resort rolnictwa poinformował, że w ramach tej kontroli corocznie pobieranych jest około 2500 prób, które poddawane są analizom na obecność pozostałości około 160 substancji aktywnych. Najwyższe dopuszczalne poziomy pozostałości środków ochrony roślin (NDP) są jednolite we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej i ich wartości zostały opracowane na podstawie wyników badań naukowych. Ich podstawowym kryterium jest zapewnienie bezpieczeństwa konsumenta.

Ministerstwo, odnosząc się do zarzutów strony rosyjskiej, zwraca uwagę, że tamtejsze normy dotyczące pozostałości środków ochrony roślin w płodach rolnych nie są spójne z wymaganiami stawianymi w tym zakresie przez prawo Unii Europejskiej.

W opinii resortu, ta różnica, a nie zła praktyka rolna stosowana przez polskich producentów lub niewłaściwy nadzór nad stosowaniem środków ochrony roślin, jest przyczyną problemu podnoszonego przez stronę rosyjską.

Źródło: PAP