Około 50-60 rolników chodziło po przejściu dla pieszych. Policjanci wyznaczyli objazdy i pilnowali porządku. Blokada trwała niespełna godzinę - poinformował Arkadiusz Arciszewski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Rolnicy domagają się pieniędzy za dostarczony rzepak. Jeden z protestujących, Tomasz Folusz z Ostrzeszowa w gminie Trzeszczany, powiedział, że zakłady są mu winne 52 tys. zł, termin wypłaty minął tydzień temu, a on nie ma informacji o tym, czy i kiedy otrzyma pieniądze.

- Nikt nie chce z nami rozmawiać ze strony zakładów. Jestem tu trzecią dobę pod zakładami, będziemy nadal protestować. Ponoć jakieś przelewy dla niektórych poszły, ale nie wiemy ile. Żądamy pieniędzy, które nam się należą. Obawiamy się, że skupowali rzepak, a nie mieli żadnego zabezpieczenia finansowego - powiedział Folusz.

Doniesienie do prokuratury w tej sprawie złożył przewodniczący Związku Zawodowego Ojczyzna senator Lucjan Cichosz. Wniósł o ustalenie, czy zarząd zakładów tłuszczowych nie działa na szkodę producentów rzepaku przez wywożenie zgromadzonych zapasów i wystąpił o zabezpieczenie surowca. Według Cichosza zakłady w Bodaczowie winne są 55 mln zł około 2 tysiącom plantatorów, z którymi zawarły umowy kontraktacyjne.

O spokój i porozumienie zaapelował na konferencji prasowej poseł PSL Jan Łopata. Powołując się na informacje od zarządu Zakładów Tłuszczowych w Bodaczowie, Łopata poinformował, że do pierwszych 70 rolników przelewy za dostarczony rzepak już zostały skierowane i nie ma groźby upadłości zakładów. Zaoferował pomoc prawną tym rolnikom, którzy będą chcieli wystąpić do sądu przeciw zakładom - gdyby sytuacja się pogorszyła.

Łopata zapowiedział podjęcie starań o systemowe rozwiązanie problemów dotyczących zapłaty za produkty rolne, w sytuacji kłopotów finansowych firm prowadzących skup. Chce on powołania "funduszu skupowego", na wzór Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Podmioty prowadzące skup wpłacałyby na fundusz pewną część wartości skupionych płodów i z tych pieniędzy rolnicy otrzymywaliby zapłatę w razie niewypłacalności firm.

- To gwarantowałoby pewność wypłat i spokój społeczny - podkreślił Łopata.

Podobał się artykuł? Podziel się!