Marcin Szarejko z komitetu organizacyjnego protestu powiedział w środę wieczorem, że rolnicy "na razie" zostają pod urzędem, bo "żadne zadawalające propozycje" nie padły. Jaki będzie ciąg dalszy trwającego od tygodnia protestu nie wiadomo. Powiedział tylko, że rolnicy chcą rozmów z ministrem rolnictwa Markiem Sawickim i jeśli on nie przyjedzie do Białegostoku to być może rolnicy "pojadą do niego".

Rolnicy usłyszeli w środę od Otawskiego, że odstrzał dzików w całej Polsce, w tym najbardziej w Podlaskiem, gdzie wystąpiły pierwsze w Polsce przypadki afrykańskiego pomoru świń u dzików, ale też pierwsze przypadku wirusa ASF u trzody, będzie "mocno zintensyfikowany". Ma to się stać "od teraz" poprzez zwiększenie o jedną trzecią liczby dzików do odstrzału w planach łowieckich. Polowania mają też odbywać się w "rozluźniony" - jak to określił konserwator - sposób tak, by jak najszybciej przyniosły efekt. Na dziki będzie można polować do końca lutego, nie tylko nocą, ale i w ciągu dnia, w tym także w polowaniach zbiorowych.

Według obecnie obowiązujących przepisów na odstrzał w ramach monitoringu ASF w Podlaskiem, za ubicie dzika, gdy jego tusza trafia do utylizacji myśliwy dostaje 150 zł, a 137 zł 10 gr., gdy mięso z ubitego, zdrowego dzika myśliwy może zagospodarować. Umowy w tej sprawie powiatowi lekarze weterynarii zawierają z kołami łowieckimi. W każdym przypadku dziki są badane na obecność wirusa ASF. Mięso trzeba przetrzymywać w chłodniach (dotychczas odstrzelono ok. 300 dzików, zgoda dotyczy ok. 3 tys.). Otawski mówił, że im szybciej myśliwi zredukują dziki i dostaną za to pieniądze, tym szybciej wypłacą odszkodowania rolnikom.

Sytuacja będzie monitorowana przez specjalny zespół. Otawski powiedział, że jeśli skala polowań na dziki nie będzie wystarczająca, w ciągu dwóch miesięcy odbędzie się tzw. odstrzał zastępczy. Oznacza to, że polowaniami na dziki zajmą się wtedy leśnicy - poinformował Otawski. Przypomniał deklaracje ministra rolnictwa Marka Sawickiego, że będą przeznaczone dodatkowe pieniądze na zakup chłodni do przetrzymywania tusz ubitych dzików.

Aby szacowanie odszkodowań za straty w uprawach spowodowane przez dziki stało się bardziej przejrzyste, w komisjach szacujących szkody łowieckie, oprócz myśliwych, zasiądą także przedstawiciele izb rolniczych, gmin oraz samorządu województwa. Odszkodowania będą - jak dotychczas - wypłacać koła łowieckie - zaproponowali rolnikom minister i wojewoda.