PRZEGLĄD PRASY: Unijne pieniądze, trafiając na indywidualne konta rolników, tak naprawdę stymulują rozwój całej gospodarki - przekonuje Wojciech Olejniczak.
Z dużym zdumieniem przeczytałem artykuł Agaty Nowakowskiej w "Gazecie Wyborczej" we wtorek 29 maja. W tekście "Dlaczego wszyscy płacą na rolników" autorka postawiła zaskakującą i nieprawdziwą tezę, jakoby całe społeczeństwo łącznie z emerytami utrzymywało rolników. Że ta teza jest nieprawdziwa, a z pewnością nie taka prosta i oczywista pokazały publikacje w kolejnych wydaniach "Gazety".

Zaskakuje i zadziwia mnie, z jaką swobodą autorka głosi swoje poglądy, nie zastanawiając się, iż obecnie w Polsce jest tyle podejrzliwości i nieufności pomiędzy ludźmi, a tak mało sympatii i zaufania. Z pewnością ta publikacja nie służy budowaniu zasady solidarności społecznej.

Rolnictwo jest dotowane w wielu państwach na świecie, zarówno w UE, jak i na przykład w USA i Kanadzie. Te działania mają utrzymać ceny na produkty rolne na niskim poziomie przy zachowaniu właściwych relacji między dochodami rolników a innych grup społecznych. Dlatego rolnictwo nie jest poddane tak jak inne gałęzie pełnemu mechanizmowi rynkowemu.

Nie ulega wątpliwości, że na wsi są potrzebne zmiany. Następować one będą wówczas, gdy polska wieś będzie miała dostęp do środków finansowych i właściwie zostaną skonstruowane programy unijne. Rolnicy młodsi i posiadający zasoby finansowe z pewnością będą zainteresowani powiększaniem i unowocześnianiem swojego gospodarstwa. Natomiast rolnicy starsi i pracujący na małych gospodarstwach są zainteresowani sprzedażą gospodarstwa za godziwą cenę.

Aby osiągnąć te cele, właściwie musi funkcjonować Program Rozwoju Obszarów Wiejskich oraz program rent strukturalnych. Programy muszą pomagać zarówno w starcie, jak i w modernizacji gospodarstw. Natomiast program rent strukturalnych powinien być tak skonstruowany, aby rolnik wiedział, że opłaca mu się sprzedać gospodarstwo, bo ma zabezpieczenie na godne życie.

Tymczasem wygląda na to, że szansa na zmniejszenie ilości gospodarstw w kraju może zostać zmarnowana. Błędnie i z opóźnieniami przygotowano PROW, a wysokość rent strukturalnych znacząco obniżył minister rolnictwa Andrzej Lepper. Źle się stało, gdyż pieniądze z PROW, a w szczególności z rent strukturalnych w znaczącym stopniu mogą odciążyć budżet państwa w zakresie świadczeń rentowych i emerytalnych. Pamiętajmy, iż często się zdarza, że zanim rolnik osiągnie wiek emerytalny, schorowany i spracowany kierowany jest na rentę chorobową.

Oczywiście, że trzeba zmieniać system podatkowy funkcjonujący na polskiej wsi. Nie mogą to być jednak zmiany wprowadzane nagle i jednakowe dla wszystkich. Polska wieś wymaga różnorodnego podejścia do tego tematu. Już teraz znaczna grupa rolników jest płatnikami podatku VAT i prowadzi księgowość. I to właśnie oni stopniowo winni być obejmowani podatkiem dochodowym. Powiedzmy po dwóch czy trzech latach od chwili rozpoczęcia rozliczania podatku VAT byliby oni objęci PIT-em.

Ponadto zarówno w systemie podatkowym, jak i emerytalnym muszą być zróżnicowane składki w zależności od kryterium dochodowego gospodarstw rolnych. Te zmiany pozwolą rolnikom otrzymywać wyższe emerytury i korzystać z ulg podatkowych.

Nie możemy również zapomnieć, iż rolnicy oczekują na nowoczesny system ubezpieczeń swoich upraw. Pozwoli on na ograniczenie bardzo ważnego elementu ryzyka, jakim jest przyroda i utrzymanie akceptowanego poziomu rentowności produkcji.

Pamiętajmy, że unijne pieniądze, trafiając na indywidualne konta rolników, tak naprawdę stymulują rozwój całej gospodarki. Według GUS w 2006 roku produkcja ciągników wzrosła o 12 proc. w porównaniu z rokiem 2005. Analogiczna sytuacja dotyczy również innych maszyn - 15 proc. Prognozy na rok 2007 są podobne, a wręcz zakłada się, że nastąpi wzrost miejsc pracy w zakładach produkcyjnych. Podobna sytuacja jest w usługach na rzecz rolnictwa, gdzie zatrudnienie znajduje dziś coraz więcej osób.

Nowoczesne, ekologiczne gospodarstwa dają na rynek zdrowy i doskonałej jakości produkt. Efektem tego jest ciągły wzrost eksportu naszych produktów rolno-spożywczych. W 2006 roku wzrósł o 185 proc., co stanowi blisko 10 proc. wpływów z całego eksportu. Obroty tymi towarami zamknęły się dodatnim saldem w wysokości 2,1 mld euro. Gdyby autorka artykułu znalazła czas i policzyła różnego rodzaju podatki bezpośrednie i pośrednie, które wpłynęły do budżetu z tytułu samego eksportu, to będzie miała kolejny dowód, iż rolnicy nie tylko czerpią i korzystają, ale również dają, i to niemało.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Podobał się artykuł? Podziel się!