- Jestem oburzony postawą wojewody bydgoskiego Ewy Mes z PSL, która niby uważa się za rolnika, a chowa głowę w piasek i nie podejmuje decyzji o ogłoszeniu stanu klęski żywiołowej - mówi Marcin Wypijewski, rolnik z Lubomina. - Szukałem materiału siewnego w okolicy, byłem też w Wielkopolsce i w Łódzkiem, ale nigdzie go nie ma.

Zdaniem rolnika, w okolicy Brodnicy sytuacja wygląda lepiej, ale wszędzie w pobliżu jest podobnie - wszystkie zasiewy trzeba przesiać.

- Zasieję i też pojadę, żeby wspomóc protestujących w Bydgoszczy - zapowiada Marcin Wypijewski.

Rolnik nie czeka na oszacowanie strat przez komisję. Zgłosił wymarznięcia przed tygodniem, ale jeszcze nikt się do niego nie wybrał. Nie martwi się jednak, że komisja nie potwierdzi wymarznięć - wszystkiego na pewno nie zdąży obsiać, zostawia część pola na kukurydzę, którą wysieje na końcu.

- Firmy ubezpieczeniowe oszukują - mówi. - Nie opłaci się ubezpieczać upraw. Kuzynowi w ubiegłym roku odszkodowanie nawet nie pokryło składki.

Podobał się artykuł? Podziel się!