PRZEGLĄD PRASY: Ministerstwo Rolnictwa, chcąc ratować sytuację, wprowadziło stan nadzwyczajny w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która odpowiada za wypłatę dopłat przeznaczonych na rozwój obszarów wiejskich. Jednak według informacji "Rzeczpospolitej" utrata części środków jest praktycznie nieunikniona - pisze Karol Manys. 

Chodzi o część funduszy, które polskie rolnictwo ma do wykorzystania w latach 2007 - 2013. Rolnicy mogą w tym czasie otrzymać z unijnej kasy w sumie 17 mld euro. Wszystkie te środki są jednak zagrożone. Nie ma mowy o ich wydawaniu, ponieważ agencja, która ma je wypłacać, jest do tego zupełnie nieprzygotowana. Nie uruchomiła zbierania wniosków. 

W zeszłym roku do rolników nie trafiło już 2,3 mld zl. Fundusze te są jeszcze do odzyskania, jednak z każdym dniem szanse na to maleją. 
Minister rolnictwa Marek Sawicki przyznaje, że sytuacja jest poważna. - To jest stan nadzwyczajny. Robimy wszystko, by pieniądze nie przepadły - zapewnia.

Dariusz Wojtasik, nowy szef ARiMR, który funkcję objął na początku stycznia. Winą za katastrofalny stan przygotowań obarcza swoich poprzedników. - Ostatnie dwa lata zostały zmarnowane - dodaje. Zarzuty Wojtasika odpierają byli szefowie Ministerstwa Rolnictwa. (...) - To się nie zaczęło za poprzedniego rządu. W ARiMR od zawsze były jakieś problemy i my też zastaliśmy tam złą sytuację - mówi Wojciech Mojzesowicz, poprzedni minister rolnictwa 

Andrzej Lepper zapewnia, że za jego bytności w Ministerstwie Rolnictwa przygotowania do wypłaty środków unijnych przebiegały właściwie. - Nie ma mnie już w ministerstwie osiem miesięcy, więc niech nie przesadzają z tą odpowiedzialnością - dodaje. Mimo to Dariusz Wojtasik zastanawia się, czy o zaniedbaniach nie poinformować prokuratury. - To, co znajduję w dokumentach, chwilami wygląda na zwykły sabotaż - tłumaczy.

Źródło: Rzeczpospolita