Obecnie trwa najgorętszy okres dla rolników - żniwa. W niektórych regionach tak naprawdę się dopiero one zaczęły, w innych zboża ozime są w większości zebrane, ale jare są jeszcze niedojrzałe. Rzepak też jeszcze stoi na polu i czeka na skoszenie.


Dlatego rolnicy protestujący w ubiegłym tygodniu w Grudziądzu przeciw niskim cenom płodów rolnym i niemocy rządu, mimo zapowiedzi kontynuacji blokad, wrócili nie na drogi, ale na pola. Starają się zebrać to co urodziła ziemia, chociaż zapłata za pracę nie jest satysfakcjonująca.

- Na razie żniwujemy, bo zapowiadane są burze i zmiana pogody. Chcemy zebrać jak najwięcej, stąd zawiesiliśmy protesty. Ale to nie znaczy, że nie będą one kontynuowane. Jak się skończą zbiory wówczas wrócimy do tematu i to na większą skalę - dodaje.

Zaznacza, że nie może być tak, aby polski rolnik był ignorowany przez władzę. - Wiceminister Nalewajk przyjechał na spotkanie z nami i nie podał żadnych konkretów. To jest niedopuszczalne, aby informował nas o tym, że analiza skupu rzepaku jest prowadzona dopiero po sprowadzeniu nasion do Polski, a nie wcześniej. Jak zatem ustrzec się wszelkiego rodzaju nieprawidłowości - podkreśla Mojzesowicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!