PRZEGLĄD PRASY: Każdy kraj członkowski ma ograniczoną swobodę określania poziomów pozostałości pestycydów, które mogą się znaleźć w żywności i w paszach - pisze Michał Kosiarski.

Polska sama określa najwyższe dopuszczalne limity pestycydów w jedzeniu, które trafia do sklepów. Rozporządzenie z polskimi limitami wydano ostatnio prawie rok temu, ale już raz było nowelizowane. Limity zawartości różnych substancji, które nie są obojętne dla zdrowia konsumentów, możemy poluzować, i to bez narażania się na krytykę ze strony Unii Europejskiej.

Elżbieta Sieliwanowicz, specjalista ds. żywności z Federacji Konsumentów, sceptycznie podchodzi do zapowiedzi liberalizacji norm. - Nie sądzę, aby polscy rolnicy stosowali większe ilości środków ochrony roślin niż ich unijni koledzy - uważa. Dodaje, że z monitoringu zawartości pestycydów wynika, iż normy w tym względzie nie są przekraczane.

(...) Komisja Europejska proponuje zaostrzenie procedur wobec środków ochrony roślin. Obowiązującą od 1991 r. dyrektywę ma zastąpić, już od 1 września br, rozporządzenie przewidujące inne zasady dopuszczania pestycydów do stosowania. Będzie więc jeden akt prawny (zamiast wielu krajowych) obowiązujący we wszystkich państwach członkowskich. Część pestycydów zostanie w ogóle wycofana z rynku, użycie innych będzie zharmonizowane na terenie całej UE. Polsce ten pomysł się nie podoba. Zdaniem naszych dyplomatów nowe procedury mają polegać na automatycznym odrzucaniu wielu środków, bez dokonywania pogłębionej analizy. Polscy naukowcy w ekspertyzie wykorzystywanej w negocjacjach przez resort rolnictwa ostrzegają, że może to spowodować spadek plonów ziemniaków, rzepaku, zbóż czy kukurydzy o 20 - 40 procent.

Oznacza to, że żywność z państw, które mają normy mniej surowe niż Polska (ale mieszczące się w standardach unijnych), może być swobodnie sprzedawana w naszych sklepach. W całej Unii Europejskiej obowiązuje bowiem zasada swobodnego obrotu żywnością, potwierdzona przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości (...). Ponadto nie ma już kontroli granicznych na granicach wewnętrznych Unii.

Andrzej Gantner podkreśla, że wyższe polskie standardy zmniejszają konkurencyjność polskiego rolnictwa.

Źródło: Rzeczpospolita