O trudnej sytuacji w rolnictwie Sojusz Lewicy Demokratycznej mówił od początku kadencji. Pogorszyła się ona jeszcze po wprowadzeniu przez Rosję embarga na import żywności i dotyczy nie tylko na rynku owoców i warzyw, ale także na innych rynków: wołowiny, wieprzowiny i mleka - zaznaczył poseł Cezary Olejniczak (SLD) podczas piątkowej konferencji prasowej w Sejmie.

W konferencji uczestniczyli także szef OPZZ Rolników, były senator Sławomir Izdebski oraz prezes grupy produkującej wołowinę Stanisław Ługowski.

Izdebski poinformował, że w przyszłym tygodniu, w czwartek o godz. 11 rolnicy rozpoczną strajk ostrzegawczy w formie blokady międzynarodowej drogi A2 w miejscowości Zduny, w gminie Zbuczyn. Drogę będzie blokowało ok. 150 traktorów. - Protest jest spowodowany tragiczną sytuacją w polskim rolnictwie - tłumaczył, dodając, że - praktycznie nie ma już gałęzi w rolnictwa, która przenosiłaby dochód.

Wyjaśnił też, że powodem protestu jest niespełnienie postulatów przekazanych ministrowi rolnictwa Markowi Sawickiemu w kwietniu br. Głównym postulatem było przywrócenie uboju rytualnego. Minister zapewnił, że jest w stanie go przywrócić "jednym podpisem", jednak do dziś takiego podpisu nie złożył - mówił Izdebski.

Zwrócił uwagę, że część rolników na skutek nieopłacalności produkcji trzody przebranżowiła się na produkcję bydła mięsnego, biorąc na ten cel kredyty. Biznesplany robione były w momencie, gdy można było wykonywać ubój rytualny, a ceny żywca wołowego były na poziomie 9 zł za kg. Obecnie ceny spadły do 6 zł za kg, i jest zakaz uboju. Rolnicy nie mogą więc spłacać kredytów nie ze swojej winy.

Zdaniem prezesa OPZZ RI, nie tylko brak uboju rytualnego pogorszył sytuację producentów, ale także rosyjskie embargo, które - jest wynikiem wspierania przez rządzących interesów Ukrainy. - Mówiono nam, że rosyjskie embargo nie ma znaczenia, że są inne rynki zbytu - to niech minister czy premier pokaże, gdzie są te rynki, gdzie można sprzedać wieprzowinę czy wołowinę - powiedział Izdebski.