Protestują nie tylko rolnicy, ale także zakłady mięsne. Tymczasem nowy rząd nabrał wody w usta i na razie sprawy nie komentuje.

O sprawie napisała „Gazeta Wyborcza”. Z jej informacji wynika, że zarządzająca strategicznymi rezerwami państwa Agencja Rezerw Materiałowych postanowiła sprzedać część zapasów mięsa. Prawdopodobnie chodzi o ok. 15 tys. ton wieprzowiny. Pismo w tej sprawie dostały między innymi zakłady mięsne w Łukowie, które przetrzymywały część państwowych zapasów. Ponieważ firma nie potrzebuje takiej ilości surowca decyzja może być tylko jedna.

Ryszard Smolarek, prezes zakładów mięsnych w Łukowie: - takich ilości półtusz na bieżąco, to potrzebuje przez 3 – 4 miesiące żeby zużyć. Więc nie będę je trzymać tylko rzucę na rynek i będę próbować sprzedawać. Uczynią to na pewno wszyscy, którzy dostali takie pismo z Agencji Rezerw Materiałowych. Ponieważ taka ilość półtusz nie jest potrzebna do bieżącej działalności.

Gorszego momentu na uwolnienie takiej ilości mięsa Agencja nie mogła sobie wybrać. Witold Choiński, „Polskie Mięso”: - nie jest to dobra informacja dla rolników i producentów, ponieważ ceny są już i tak bardzo niskie, a mogłyby spaść jeszcze bardziej.

Taka sytuacja może tylko utwierdzić rolników, że najlepszą obecnie decyzją jest likwidacja stada. Odczujemy to wszyscy za kilka miesięcy, gdy świń na rynku zabraknie, a ich ceny poszybują w górę.

Rolnik: na wiosnę, gdy tych świń nie będzie, musi sobie konsument zdawać sprawę, że sobie wszyscy sprowadzą z Niemiec i Dani a wtedy kilogram będzie kosztował 7 zł.

Takiego wzrostu cen najbardziej obawiają się zakłady mięsne, które wyższych kosztów produkcji nie będą mogły w całości przerzucić na konsumentów. Dlatego postulują, aby nowe kierownictwo resortu gospodarki, które nadzoruje Agencję Rezerw Materiałowych nakazało jej wstrzymanie sprzedaży zapasów mięsa.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!