O możliwych metodach wsparcia mieszkańców wsi, chcących założyć firmę czy podjąć pracę poza rolnictwem, dyskutowano w czwartek podczas międzynarodowej konferencji w Katowicach. Jednym z rozwiązań może być tworzenie Wirtualnych Inkubatorów Gospodarki Społecznej na terenach wiejskich.

"Wirtualność" inkubatorów oznacza w tym przypadku przede wszystkim wsparcie doradcze, koncepcyjne i organizacyjne, a nie np. wynajem powierzchni pod działalność gospodarczą itp. Rolą inkubatorów tego typu jest przede wszystkim szukanie pomysłów na biznes czy np. spółdzielnię socjalną i wyszukiwanie ludzi, którzy chcieliby wziąć udział w takim projekcie.

Kolejny krok to pozyskanie niezbędnych środków i szkolenia, przygotowanie niezbędnych dokumentów, wreszcie pozyskanie zleceń czy zamówień dla nowego podmiotu. Przedstawiciele Stowarzyszenia Współpracy Regionalnej (SWR) w Chorzowie, które zorganizowało konferencję, przekonują, że bez podobnych inicjatyw trudno będzie zachęcić rolników do zmiany zawodu.

Odpowiednie wsparcie doradcze jest ważne, bo na podejmowanie działalności poza rolnictwem oraz tworzenie małych firm na wsi i w miasteczkach przeznaczone są olbrzymie unijne środki w ramach programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW). Ich wykorzystanie zależy od ilości i jakości wniosków w tym zakresie.

Jak mówił w czwartek socjolog wsi, dr Andrzej Hałasiewicz z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, do 2013 roku na działania związane z różnicowaniem działalności w kierunku pozarolniczym przeznaczone będzie 345,5 mln euro, a na tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw ponad 1 mld euro. Szacuje się, że z pierwszego instrumentu wsparcia skorzysta blisko 20 tys. osób, z drugiego ponad 27 tys.

"Aktywny przedsiębiorca na pewno znajdzie wsparcie kapitałowe na warunkach, które będą dla niego do zaakceptowania. Nie rozwiązuje to jednak problemu tych, którzy są bierni. Oczywiście nie wszyscy muszą być przedsiębiorcami, ale wskazanym jest, aby jak najwięcej osób było przedsiębiorczych" - ocenił dr Hałasiewicz.

Według niego, świadomi potrzeby wsparcia mieszkańcy wsi, mając pomysł, plan marketingowy i finansowy, względnie łatwo znajdą oczekiwaną pomoc; trudniej będzie zmienić postawy tych, którzy nie chcą się przekwalifikować. Właśnie tej części mieszkańców wsi chcą przede wszystkim pomagać organizacje pozarządowe.

Według Janiny Skarbek z SWR, przedmiotem zainteresowania inkubatorów na obszarach wiejskich może być m.in. poszukiwanie kanałów sprzedaży i opracowanie modeli dystrybucji żywności ekologicznej, rozwój agroturystyki, promocja energetyki odnawialnej na wsi, promowanie idei tworzenia grup producentów i spółdzielni, odnowienie idei uniwersytetu ludowego itp.

Promotorzy tzw. gospodarki społecznej podkreślają, że tworzenie np. spółdzielni socjalnych wymaga dobrej współpracy wielu instytucji wspierających: urzędów pracy, samorządów, instytucji szkoleniowych, organizacji pozarządowych, zleceniodawców komercyjnych oraz instytucji takich jak inkubatory. Przekonują, że gospodarka społeczna nabierze rozpędu, gdy takich inkubatorów będzie więcej w gminach.

Według wyliczeń SWR, utworzenie i utrzymanie gminnego inkubatora, także współfinansowane ze środków UE, to roczny koszt rzędu 450 tys. zł, z czego po 200 tys. zł to koszt wynagrodzeń pracowników oraz prowadzenia szkoły przedsiębiorczości i aktywności społecznej, a pozostałe 50 tys. zł to koszty promocji, utrzymania lokalu, łączności itp.

W ramach PROW mieszkańcy wsi chcący podjąć prace poza rolnictwem będą mogli liczyć nawet na dofinansowanie do 100 tys. zł, jednak wysokość pomocy nie może przekroczyć połowy łącznych kosztów, związanych ze zmianą zajęcia. Na tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw będzie można dostać nawet do 300 tys. zł, w zależności od liczby powstających nowych miejsc pracy.

Źródło: PAP