W czwartek takie rury montowano w leśnictwie Zielona na terenie Nadleśnictwa Dojlidy. Projekt kończy się w piątek - poinformowała rzeczniczka RDOŚ w Białymstoku Małgorzata Wnuk.

Montaż rur na zlecenie RDOŚ prowadziło latem Towarzystwo Ochrony Siedlisk Prohabitat. Pieniądze na rury - 50 tys. zł - pochodzą z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Białymstoku. RDOŚ przeprowadził montaż rur po raz trzeci.

- Rury montowane są w miejscach gdzie dochodzi do konfliktów na linii bóbr-człowiek - powiedziała Małgorzata Wnuk. Wybierane są te miejsca, gdzie skala szkód jest największa lub najbardziej uciążliwa, np. w miejscach gdzie bobrowe tamy piętrzą wodę i zalewają łąki, drogi czy też bobry niszczą groble przy stawach rybackich, a to powoduje, że ze stawów wydostaje się narybek. Gospodarstwa rybackie notują wtedy straty.

Rury są wykonane z polietylenu. Mają nawiercone specjalne otwory, mają też siatkę ochronną. Jak tłumaczy Małgorzata Wnuk, rura działa jak syfon - reguluje poziom wody w danym miejscu.

- Te specjalne rury przelewowe umożliwią przepływ wody przez zaporę, a to skutecznie niweluje straty wyrządzane podtopieniami. Dodatkową zaletą tej metody jest to, że wody jest na tyle dużo, że zatrzymuje zwierzę przy tamie, nie osiedla się ono w innej okolicy i nie buduje nowych tam powodując kolejne straty - wyjaśniła Wnuk.

Montaż rur jest preferowaną przez RDOŚ i dobrze ocenianą przez ekologów metodą na ograniczanie szkód powodowanych przez bobry. RDOŚ ocenia, że inne sposoby, takie jak np. przesiedlanie bobrów czy odstrzał tych zwierząt są mniej skuteczne.