Do tej pory kolejne wyliczenia mówiące o wielkości wyłowionych ryb, w szczególności dorszy – sporo się od siebie różniły. Inne dane publikowali rybacy, jeszcze inne resort rolnictwa, a nawet urzędnicy w Brukseli. Nie było tajemnicą, że to przez spory bałagan w branży i zły od lat system liczenia. Ale jak zapewnia szef resortu rolnictwa – w tym roku ma się to zmienić.

Marek Sawicki, Minister Rolnictwa: wchodzimy w cywilizowany system monitorowania połowów na Bałtyku.

Pomóc ma nowoczesna technologia. Dzięki łączności satelitarnej straż graniczna będzie śledzić poruszające się po morzu statki rybackie. To pozwoli na monitoring całej flory i nadzór nad właściwym wykorzystywaniem łowisk. Na przykład widoczne będzie jak na dłoni, czy zakaz połowów na danym terenie jest przez armatorów przestrzegany.

ppłk. Leszek Elas, Komendant Główny Straży Granicznej: nasze systemy umożliwiają bardzo precyzyjne określenie na morzu jednostek. Więc potrafimy powiedzieć, kto i co tam robi.

Dane zebrane przez straż graniczną trafią do Centrum Monitorowania Rybołówstwa w Gdyni. Dostęp do nich będzie miał też Resort Rolnictwa. Dzięki takiej informacji, wyliczenia administracji rządowej mówiące o ilości wyłowionych ryb, staną się bardziej wiarygodne w oczach Brukseli, która taki monitoring nakazała we wszystkich krajach członkowskich.

Źródło: Agrobiznes/ Radosław Bełkot