Rynek wschodni – choć chimeryczny – stanowi znaczący kierunek i ważną część eksportu dla wielu producentów. Jak przestrzegali posłowie, stan taki nie będzie trwał zawsze.

- Wielu dość naiwnie sądzi, że Rosja, Ukraina, czy Białoruś będą tymi krajami, które zawsze będą nastawione na import żywności – mówił poseł Jan Krzysztof Ardanowski. - Jest to oparte chyba na pobożnych życzeniach, a nie na faktycznej wiedzy o rozwoju rolnictwa i rynków w tamtych krajach. Każdy kraj trzeba rozpatrywać oddzielnie. Wkładanie ich do jednego worka trochę zaciemnia obraz sytuacji. Widać jednak wyraźnie, że zarówno Rosja, jak i Ukraina – wiedzy na temat Białorusi nie mam i nie będę się o niej wypowiadał – inwestują w swoje kompleksy rolno-spożywcze, w szczególności Rosja, dysponując dużymi pieniędzmi z sektora paliwowego, i rozwijają u siebie produkcję roślinną i zwierzęcą. Zakładanie, że Rosja będzie trwale deficytowa w zakresie produkcji żywności, jest absolutnie nieuprawnione. Ubywa mieszkańców Rosji, i to w sposób dramatyczny, a jednocześnie są uruchamiane produkcje w szczególności wokół dużych miast, co sprawia, że nie ma co się łudzić, że będziemy w stanie cały czas do nich eksportować.

Zdaniem Ardanowskiego, zagrożony jest także eksport jabłek.

- Cieszymy się z tych jabłek eksportowanych, to dobrze. Tylko chcę powiedzieć, że w międzyczasie na południu Syberii nad Amurem bardzo intensywnie rozwija się sadownictwo głównie poprzez Chińczyków, którzy tam inwestują, i może się okazać, że docelowo rynek świeżych owoców również niestety zostanie ograniczony czy zamknięty.

Szansą może być eksport towarów przetworzonych – powoduje też, że w naszym kraju zostaje więcej: - Mnie by bardziej zależało na tym, by eksportować w większym stopniu żywność przetworzoną. W materiałach, które państwo przedstawili, w szczególności minister gospodarki wskazuje, że raczej jesteśmy w tym eksporcie krajem surowcowym, krajem żywności nieprzetworzonej, a w mniejszym stopniu żywności przetworzonej, której eksport jest szczególnie istotny, ponieważ pewna wartość dodana pozostaje w Polsce.

Jak podkreślił Ardanowski – duża pozycja wykazywana jako sukces eksportowy to w części reeksport, trzeba więc ostrożnie podchodzić do tego sukcesu.

- Podłe jest również to, że w przypadkach rywalizacji na obcych rynkach często kraje stosują mechanizm psucia oceny żywności w poszczególnych krajach – podsumował Ardanowski.