Obecny system działa, ale mocno kuleje. W tym roku z 300 mln złotych przeznaczonych na dopłaty do ubezpieczeń, rolnicy wykorzystali tylko 200 mln. Stąd pomysł na zmiany w całym systemie.

Nowością byłoby podniesienie wysokości oprocentowania polis rolniczych do 8 proc. Jednocześnie państwo płaciłoby za rolnika nie połowę wartości polisy, ale 65 proc. Ponadto w ramach jednej polisy rolnik byłby zabezpieczony przed wystąpieniem wszelkiego rodzaju klęsk.

Resort proponuje także, aby ubezpieczenie było wypłacane rolnikom dopiero wówczas gdy szkody w uprawach wyniosą min. 1/3 plonów. Za niższe straty odszkodowanie nie byłoby wypłacane. Czy rolnicy to ostatnie rozwiązanie zaakceptują? Wydaje się być bardzo dyskusyjnym.

Firmy ubezpieczeniowe już na wstępie zgłaszają swoje zastrzeżenia do przedstawionej propozycji. Obawiają się, że nowe warunki zadziałają zniechęcająco na rolników. W obecnym kształcie systemu ubezpieczeniowego część składki płacił rolnik, a drugą wpłaca budżet państwa. Teraz ma być inaczej. Rolnik płaci całość i dopiero czeka na refundację. Z zapisów propozycji zmian wcale nie wynika, że pieniędzy starczy zawsze dla wszystkich ubezpieczonych. Ryzyko poniesienia przez rolnika 100 proc. ceny polisy bardzo więc wzrasta. Ilu z nich zgodzi się je ponieść?

Nowy system ma wejść w życie 1 stycznia 2012 roku. Będzie kosztował około miliarda złotych rocznie. Z tego 800 milionów złotych będzie pochodziło z puli dopłat bezpośrednich.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!