W sobotę 25 stycznia w Warszawie odbyło się spotkanie prezydium Samoobrony oraz przewodniczących województw. Jednym z głównych punktów obrad były wybory do europarlamentu. - Dziś chcemy wiedzieć, w jakim kierunku pójdziemy w przyszłości - mówił Kuropatwiński dziennikarzom.

Podkreślił, że Samoobrona o starcie do PE rozmawiała już wcześniej z wieloma partiami, m.in. z PSL.

- Nasze rozmowy w kierunku ruchu ludowo-narodowego z PSL, które poszły dość daleko, nadal się toczą. Nie ukrywamy, że nie we wszystkich kwestiach programowych mamy zbieżności. Mamy i rozbieżności, dlatego rozmowy jeszcze się nie zakończyły. Będziemy rozmawiać na tematy polityczne, przyszłościowe, ale to nie znaczy, że my nie będziemy startować do wyborów. W takiej, czy innej konfiguracji będziemy w wyborach do PE startować - zadeklarował Kuropatwiński.

Tłumaczył też, że Samoobrona zawsze była za równością w UE, której jednak nie ma. - Dlatego chcemy, aby nasi przedstawiciele, którzy będą startować do PE byli to praktycy, ludzi wykształceni, ale i ludzie, którzy znają problemy UE i będą je weryfikować, przedstawiać i dyskutować o nich - powiedział polityk. Przytoczył przy tym m.in. różnice pomiędzy dopłatami obszarowymi dla rolników. - Dziś rolnik niemiecki ma 320 euro do hektara, a rolnik w Polsce - 215 - wskazał.

Przed tygodniem Rada Naczelna PSL zdecydowała o podjęciu współpracy z innymi partiami w wyborach do europarlamentu, w tym z Samoobroną. Szef ludowców Janusz Piechociński informował wówczas, że Samoobrona zadeklarowała ludowcom poparcie programowe, natomiast jej politycy nie będą wystawiani na listach Stronnictwa. Pomysł nawiązania współpracy z tą partią budził w PSL głosy sprzeciwu, również w na posiedzeniu Rady.

Podobał się artykuł? Podziel się!