Zdaniem protestujących w Szczecinie od 5 grudnia rolników, sprzedaż prowadzona przez Agencję Nieruchomości Rolnych nie poprawia struktury gospodarstw rodzinnych, a ziemia trafia do podstawionych osób reprezentujących duże podmioty gospodarcze powiązane z kapitałem zagranicznym. Rolnicy przekonują, że nie są w stanie konkurować z dużymi podmiotami.

Zdaniem Kalemby, problem ten powinien być rozwiązany poprzez udział w przetargach ograniczonych przedstawicieli powiatowych izb rolniczych, do których należą wszyscy rolnicy. Izby miałyby opiniować startujących w przetargach. Jeśli pojawi się w nich osoba uznana za podstawioną, to Agencja miałaby wtedy odwoływać przetargi - tłumaczył minister.

- W województwie zachodniopomorskim od kilkunastu lat znaczna część gruntów jest w gospodarowaniu spółek i podmiotów z udziałem kapitału zagranicznego. To ma miejsce i nie ulega wątpliwości - przyznał Kalemba. Jak mówił, "skala tego jest dosyć duża i zgadza się z tym, że polscy rolnicy powinni mieć możliwość w pierwszej kolejności powiększenia swoich gospodarstw.

Minister poinformował również, że wszystkie informacje, które docierają do niego o osobach podstawionych startujących w przetargach, są kierowane do CBA i ABW.

Zaznaczył, że działalność szczecińskiego oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych - w szczególności zaś przetargi ograniczone - będzie nadzorowała w imieniu prezesa ANR wyznaczona do tego osoba.

Minister uważa, że szczeciński oddział ANR powinien być bardziej otwarty wobec rolników. - To nie jest normalne, kiedy Agencja, która ma służyć rolnikom jest chroniona przez służbę ochroniarską - powiedział Kalemba. Odniósł się w ten sposób do zarzutów protestujących rolników, którzy wytykają zarządowi szczecińskiego oddziału ANR, że nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Żądają również zwolnienia jego dyrektora.

Szczeciński oddział ANR odpiera zarzuty i twierdzi, że działa zgodnie z obowiązującymi przepisami, a polityka Agencji prowadzi do powiększenia rodzinnych gospodarstw rolnych. ANR podkreśla, że od momentu podpisania w czerwcu porozumień z protestującymi rolnikami nie sprzedaje ziemi osobom nieuprawnionym i odwołuje przetargi, kiedy zachodzi obawa, że stają do nich takie osoby.