Komisja wysłuchała informacji i uwag przedstawicieli lokalnych samorządów na temat obecnego wpływu i zakresu odpowiedzialności jednostek samorządowych na zagospodarowanie jezior, a także oczekiwanych przez nich zmian prawa.

- Jesteśmy przekonani, że legislacja powinna iść w tym kierunku, aby gminy - szczególnie w przypadku jezior śródmiejskich - miały większy wpływ na wody, które znajdują się na ich terytoriach. Dzisiaj to wygląda różnie - mówił burmistrz Szczecinka Jerzy Hardie-Douglas.

Jako jeden z głównych problemów burmistrz wskazywał niewłaściwą gospodarkę rybacką na jeziorach. Jak ocenił, samorządy coraz częściej chcą być gospodarzami akwenów na swoim terenie, bo jest to szansa na rozwój turystyki. Jeziora wchodzą jednak w skład obwodów rybackich, które Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej w drodze konkursu dzierżawią podmiotom uprawnionym do prowadzenia gospodarki rybackiej.

Według niego, w praktyce jeziora otrzymują ci, którzy w operatach rybackich zadeklarują przeznaczanie największych sum na zarybianie. Jak ocenił, w ten sposób tworzona jest "fikcja", bo dzisiaj nie ma skutecznych narzędzi, którymi można to zweryfikować. Z powodu nieefektywnych zarybień i nadmiernych odłowów, ryb jest coraz mniej i nie jest zachowana równowaga pomiędzy gatunkami drapieżnymi a tzw. rybami spokojnego żeru.

Za szkodliwe samorządowiec uznał uprzywilejowanie dotychczasowych użytkowników rybackich, którzy przy obecnych przepisach mają niemal automatycznie możliwość odnowienia dzierżawy jezior w trybie bezkonkursowym. Dlatego - jego zdaniem - potrzebne są zmiany prawa, które ułatwią pozyskiwanie wód przez zainteresowane tym jednostki samorządu terytorialnego.

Niewłaściwa gospodarka rybacka na jeziorach była również głównym problem sygnalizowanym podczas czwartkowego posiedzenia komisji przez samorządowców z Mazur. Według Jolanty Piotrowskiej, która jest prezesem Fundacji Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich powołanej przez 21 gmin z tego regionu, ryb w jeziorach jest coraz mniej. Jak mówiła, w przeciętnej restauracji na Mazurach oferuje się częściej ryby importowane z Kazachstanu, niż łowione na miejscu.

Piotrowska przypomniała opublikowany 2014 r. raport NIK, która skontrolowała prowadzenie gospodarki rybackiej w woj. warmińsko-mazurskim. Wynikało z niego, że każdego roku spada "wydajność rybacka jezior", czyli ilość kilogramów ryb, jaką można wyłowić z jednego hektara wód. Przyczyniło się do tego m.in. nieprzestrzeganie limitów odłowów i brak strategii dotyczącej kormoranów.