Sawicki zeznawał wczoraj jako świadek w procesie tych prezesów, oskarżonych o przekroczenie uprawnień przy zatrudnianiu pracowników. Chodziło o wybór w konkursach dwóch pracowników białostockiego oddziału Agencji Rynku Rolnego.

Zeznania b. ministra były konfrontowane z zeznaniami innego świadka. Pytany był też jednak w związku z rozmową upublicznioną w mediach, między b. prezesem ARR Władysławem Ł. i szefem kółek rolniczych Władysławem Serafinem.

Jak podawały media, Ł. podczas rozmowy z Serafinem miał sugerować, że ówczesny szef resortu rolnictwa Marek Sawicki skłamał podczas składania zeznań jako świadek w postępowaniu dotyczącym nieprawidłowości przy zatrudnianiu i zwalnianiu pracowników ARR.

Sawicki powiedział w sądzie dziennikarzom, że jest zdziwiony, iż wątek tej rozmowy został włączony do procesu, choć jeszcze nie został zbadany przez prokuraturę. - W mojej ocenie rozmowa towarzyska, w pewnym sensie o charakterze plotkarskim, nabrała swojego życia - zaznaczył.

- Ja ciągle apeluję do prokuratury, żeby jak najszybciej zakończyła proces sprawdzania i żeby w tej sprawie podjęła decyzję, bo przeciąganie tego osobiście mnie szkodzi, oczywiście szkodzi też osobom, które są w tym tekście gdzieś tam omawiane - powiedział dziennikarzom b. minister rolnictwa.

Powtórzył, że prokuratura powinna zbadać to jak najszybciej. - Skoro jest fakt medialny, skoro został podniesiony, skoro ma charakter bulwersujący, to trzeba zbadać, co w tym jest prawdziwe, a co w tym jest nieprawdziwe - dodał Sawicki. Zaznaczył, że dotąd nie był przesłuchiwany i jest gotów stawić się na każde wezwanie.

Przypomniał, że gdy składał rezygnację ze stanowiska ministra rolnictwa mówił, że "o swój udział (w tej sprawie) jest spokojny". - Natomiast, jakie są relacje wewnątrz kilkunastu tysięcy ludzi zatrudnionych w resorcie rolnictwa, czy zawsze mają one charakter czysto prawny, gwarancji dać nie mogę. W związku z tym niech wyjaśnią to te organy, które to wyjaśniają - dodał polityk.

Wczoraj przed sądem Sawicki powtórzył, że w żaden sposób nie naciskał na prezesów ARR w sprawie zatrudniania pracownika w oddziale w Białymstoku.

Śledztwo ws. zeznań złożonych przez niego w tym śledztwie i procesie, zostało wszczęte przed miesiącem.

- Przedmiotem postępowania będzie ocena wiarygodności zeznań złożonych przez ówczesnego ministra rolnictwa i rozwoju wsi, i ma związek z wpływaniem na zatrudnienie osoby w terenowym oddziale Agencji Rynku Rolnego w Białymstoku - podała wówczas w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Białymstoku.

Zawiadomienie o uzasadnionym popełnieniu przestępstwa złożenia fałszywych zeznań złożyła do niej Delegatura CBA w Białymstoku.