Minister powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej, że zwołanie rady postulują też Austria i Holandia.

Jak ocenił, po wprowadzeniu przez Rosję embarga na import żywności z całej Unii, działania KE w tej sprawie nabrały tempa. "Miałem wrażenie, że urzędnikom w Brukseli nie spieszy się do zajmowania się problemem Polski, ale jeżeli to dotyczy wszystkich krajów UE, (to) widać, że zainteresowanie jest większe" - zaznaczył minister.

Przypomniał też, że - na swój wniosek - spotka się 12 sierpnia z unijnym komisarzem ds. rolnictwa, a 19 sierpnia z komisarzem ds. handlu.

Zdaniem ministra problem nie leży w braku środków na rekompensaty, a w kwestii "woli politycznej i decyzji". Jak argumentował, w przypadku "ratowania" Grecji Unia "solidarnie wyłożyła dużo ponad 100 mld euro". "Wartość sprzedaży żywności z UE do Rosji wynosi niewiele ponad 10 mld euro, więc jest to kwota do udźwignięcia" - przekonywał.

Zapytany o wysokość ewentualnych rekompensat dla polskich producentów powiedział, że na razie te kwoty nie są znane i prawdopodobnie nie będą znane przed końcem sierpnia.

Dodał, że tylko 3 proc. żywności eksportowanej przez UE trafia do Rosji. "Oczekuję od KE i Stanów Zjednoczonych, że w tym trudnym momencie znajdzie się wola polityczna, żeby te produkty, które nie zostaną wysłane na rosyjski rynek, zostaną miarę szybko wykupione i przeznaczone na dożywianie głodujących na świecie" - mówił Sawicki.

Rosja w czwartek wprowadziła zakaz importu m.in. warzyw, owoców i mięsa z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady oraz Norwegii.