Powołanie takiego funduszu do końca roku zapowiedziała w środę w expose premier Ewa Kopacz. Powodem są coraz częstsze przypadki braku terminowej zapłaty rolnikom za dostarczony towar lub drastyczne spadki cen skupu.

Na początku sierpnia rząd zaakceptował założenia ustawy w tej sprawie. - W tej chwili jesteśmy już na etapie Komitetu Stałego Rady Ministrów - powiedział szef resortu rolnictwa w TVN24.

Jak podkreślił Sawicki, odpisy na fundusz mają pochodzić ze sprzedanych przez rolników produktów. - Będzie on miał charakter funduszu prywatnego, zarządzanego przez rolników i przedsiębiorców - dodał. Utworzą go odpisy w wysokości 0,2 proc. od wartości sprzedanych produktów. - Rocznie w funduszu może być 140-150 mln zł uzbieranych środków. Na początek chcemy go zasilić kwotą startową 400-500 mln zł;(...) będą pochodziły z kredytu niskooprocentowanego, spłacanego w ciągu minimum 10 lat. Będzie to kredyt albo z BGK, albo z innego banku - zapowiedział.

Rolnicy będą mogli uruchomić środki z funduszu, jeżeli ich dochody spadną o ponad 30 proc. średniego rocznego dochodu z ostatnich trzech lat. Powodem może być klęska żywiołowa, która nie jest objęta ubezpieczeniem, ograniczenia weterynaryjne lub fitosanitarne z powodu chorób zwierząt i roślin, gwałtowny spadek cen produktów rolnych lub też nieuzyskanie zapłaty od podmiotów, które kupiły produkty rolne.

Sawicki zaznaczył jednak, że korzystać będą mogli z funduszu ci rolnicy, którzy mają wieloletnie umowy z odbiorcami i przetwórcami.

Zauważył, że w związku z nowym rozwiązaniem gospodarstwa rolne będą musiały prowadzić uproszczoną rachunkowość przychodów i rozchodów. Według niego - spora ich część taką ewidencję już prowadzi.

Podobał się artykuł? Podziel się!