- Polskie warzywa są bezpieczne i smaczne. Niestety nie ma co liczyć na wzrost eksportu. Panika na rynku zrobiła swoje. Ceny dramatycznie spadły i dopiero od niedawna klienci zaczęli kupować. Sezon w pełni, ogromne ilości warzyw zniszczono, a produkcja dalej biegnie swoim torem. Nie ma miejsca na rynku na większe partie towaru - mówi minister rolnictwa.

Marek Sawicki mówił pod koniec czerwca, że z powodu fali zakażeń pałeczką okrężnicy EHEC w Europie łączne straty polskich plantatorów wyniosły około 200 mln zł. Nie jest to jednak pełna kwota, gdyż plantatorzy nadal ponoszą straty, spowodowane embargiem rosyjskim.

Moskwa wprowadziła 2 czerwca embargo na import warzyw z Unii Europejskiej. Następnie Kreml zgodził się podczas szczytu UE-Rosja w Niżnym Nowogrodzie na odblokowanie importu warzyw z UE w zamian za unijne gwarancje bezpieczeństwa tych produktów.

Strona rosyjska zezwoliła na wznowienie importu warzyw z Holandii, Belgii, Danii i Hiszpanii. Od 11 lipca do importu i sprzedaży na rosyjskim terytorium są dopuszczone warzywa pochodzące z Republiki Czeskiej i Grecji.

Główny lekarz sanitarny Federacji Rosyjskiej Giennadij Oniszczenko, po rozmowach z polską delegacją mówił niedawno, że Rosja może w najbliższych dniach wyrazić zgodę na dostawy warzyw z Polski. Podobał się artykuł? Podziel się!