"Uznaliśmy, że rolników w Europie nie można dzielić na zrzeszonych i niezrzeszonych i należy udzielić im równego wsparcia" - wyjaśnił Sawicki. W spotkaniu w Bonn uczestniczyli też ministrowie rolnictwa Niemiec i Francji - Christian Schmidt oraz Stephane Le Foll.

Na konferencji prasowej w Wilii Hammerschmidt, byłej nadreńskiej rezydencji prezydentów RFN, ministrowie zapowiedzieli, że przedstawią Komisji Europejskiej w najbliższy piątek wspólny bilans strat spowodowanych rosyjskim embargiem.

Jak dodał Sawicki, wynik ich prac wpłynie zapewne na decyzję Brukseli w sprawie ewentualnego uruchomienia dodatkowych środków na rekompensaty z funduszu kryzysowego UE. Przyznane dotychczas przez Brukselę 125 mln euro to pieniądze z funduszu stabilizacyjnego i korygującego, będące do dyspozycji w związku z bieżącymi zawirowaniami na rynku. Sawicki krytykował wielokrotnie ustaloną kwotę jako zbyt niską.

Schmidt zaznaczył, że sankcje dotknęły w różnym stopniu poszczególne sektory rolnictwa. Przyznał, że szczególnie dotkliwe są dla producentów owoców i warzyw. Chcemy, by UE zastosowała instrumenty "adekwatne do skali strat" - wyjaśnił niemieckie stanowisko. Jego zdaniem rekompensaty dla producentów powinny ograniczyć się na razie do środków przewidzianych w unijnym budżecie. Fundusz kryzysowy jest wyjściem ostatecznym - zastrzegł polityk bawarskiej CSU.

Niemiecki minister wśród kroków, które należy podjąć w celu złagodzenia skutków embarga, na pierwszym miejscu wymienił stymulowanie zbytu. Powtórzył rzucone kilka dni temu hasło - "One apple a day keep Putin away". Opowiedział się za darmowym rozdawaniem owoców dzieciom w szkołach oraz biednym. Wykluczył możliwość niszczenia żywności, tłumacząc, że w Niemczech nie ma akceptacji dla tej metody. Jego zdaniem Polska powinna mieć jednak wolną rękę w stosowaniu tego środka.

Niemcy i Francja obawiają się, że polska żywność, której nie można wyeksportować do Rosji, zaleje ich rynki i doprowadzi do gwałtownego spadku cen, co zdestabilizuje te rynki. Le Foll zauważył, że pomoc dla polskich rolników jest równocześnie pomocą dla Niemiec i Francji. Zapowiedział, że Francja chce, by UE działała "reaktywnie", nie czekając na negatywne skutki embarga.