* Czy to stanowisko Parlamentu Europejskiego ma duże znaczenie dla Polski?

- Rezolucja ma duże znaczenie. Wyznacza pewien schemat kompromisu, chociaż to nie jest dobry kompromis, to raczej dyktat. Głównie w kwestii wyrównania  dopłat jest to niestety krok wstecz w stosunku do tego, co wcześniej było wyrażane. Wcześniej Europarlament kilkakrotnie przyjmował takie rezolucje, m.in. raport Mayora z lipca 2010 roku, gdzie było wyraźnie powiedziane, że Parlament jest za sprawiedliwymi dopłatami, za sprawiedliwą dystrybucją dopłat bezpośrednich. W tej chwili mówi się, że dopłaty mają być „bardziej sprawiedliwe”. Sprawiedliwość jest albo jej nie ma, „bardziej sprawiedliwe” to znaczy tyle, co niesprawiedliwe, nie ma częściowej sprawiedliwości.

*Jest różnica między dopłatami równymi a sprawiedliwymi. Komentarze ministra Sawickiego do tej sprawy zmieniały się. Minister przestał bronić równych dopłat wyraźnie wtedy, kiedy przestało się mówić o tym, że rolnictwo będzie priorytetem polskiej prezydencji.

- Rolnictwo nie będzie priorytetem, poza tym deklaracja w Budapeszcie już była taką artykulacją zmiany stanowiska przez Polskę. Nie wiem, dlaczego Sawicki ją podpisał. Litwa, Łotwa i Estonia nie chciały, a Sawicki podpisał. To tam po raz pierwszy powiedziano, że dopłaty mają być tylko „bardziej sprawiedliwe”. A dlaczego nie całkowicie „sprawiedliwe”?

*Co się zmieniło w tym okresie? Skąd taka zmiana stanowiska i polskiego ministerstwa, i parlamentarzystów europejskich?

- Parlamentarzyści europejscy generalnie starają się osiągać to, czego chcą ich rządy. Bo na ogół tu nie ma większych kontrowersji. Parlament wytworzył pewien klimat dla rozwiązania tej sprawy, ale tak naprawdę decyzja jest podejmowana w gronie najwyższych przywódców paru państw.

* Czyli Komisja Rolnictwa Parlamentu Europejskiego, przyjmując raport niemieckiego posła postanowiła tak, jak było to wygodne rządowi niemieckiemu?

- Tak jak było to wygodne rządowi niemieckiemu, bo praktyczne konsekwencje raportu Dess’a oznaczają, że różnice między Polską a Niemcami pozostaną takie, że Niemcy będą mieli prawie dwa razy tyle, 150 euro różnicy na hektar pozostanie zachowane. To tak zwane „bardziej sprawiedliwe” to będzie zabranie – trochę – Niemcom i paru innym, tym co mają najwięcej, ale to będą takie symboliczne cięcia, i dołożenie tym, co mają najmniej – ale już nie Polsce: Łotwie, Estonii, Litwa może trochę dostanie.