- Jesteśmy w momencie zasadniczym dla polskiego rolnictwa i ministra Sawickiego – mówi Artur Balazs. - Mamy polską prezydencję i reformę Wspólnej Polityki Rolnej. To dla ministra najważniejsze wyzwanie. W jego kadencji nie było wielkich wydarzeń, nie stało się nic złego. Teraz jest w trakcie najważniejszego sprawdzianu. To przedłożenie dotyczące reformy WPR, firmowane przez komisarza ds. rolnictwa Ciolosa, które będzie przedłożone 12 października 2011 roku, jest dla Polski bardzo niekorzystne, bo utrzymuje nierówność pomiędzy rolnikami starej i nowej Unii. Sawicki traktuje je jako propozycję. Jeżeli nie uda mu się jej zmienić, to przegra swoją szansę odciśnięcia piętna na WPR i zabezpieczenia interesów polskich rolników, gdyż będą oni nadal skazani na nierówną konkurencję na jednak wspólnym europejskim rynku.

Trzeba przyznać, że minister Sawicki nie ma mocnego wsparcia ze strony premiera. W sprawie WPR wypowiedziała się pani kanclerz Merkel i prezydent Sarkozy, mówiąc, że nie dopuszczą do pogorszenia sytuacji dla rolników ze swoich państw. Natomiast polski premier, mimo polskiej prezydencji, publicznie jednoznacznie nie zabrał w tej sprawie głosu, co osłabia pozycję negocjacyjną ministra Sawickiego. To jest problem. Jeśli ministrowi Sawickiemu uda się uzyskać w tym ważnym momencie decydowania o płatnościach obszarowych – a to najważniejsza część budżetu przypadającego na rolnictwo, dotycząca każdego rolnika – poparcie premiera i negocjacje skończą się wyrównaniem dopłat, to odniesie olbrzymi sukces. Jeżeli natomiast ta propozycja stanie się decyzją, będzie bardzo źle. To ostatni moment, w którym premier powinien zabrać głos. Jeśli nie zrobi tego w ciągu najbliższych tygodni, to boję się, że przegramy tę rozgrywkę.

Życzę ministrowi Sawickiemu sukcesu, gdyż jest to w interesie polskich rolników.