- Rynki rolne przestały być swego rodzaju świętością, której wcześniej ten kapitał nie naruszał - mówi minister Sawicki.

Jego zdaniem, takim mechanizmem blokującym mógłby być obowiązek dostawy przy określonych partiach towarów podlegających transakcji. Inny przykład to mechanizmy interwencyjne w Unii Europejskiej.

Marek Sawicki uważa, że spekulacje były głównym powodem wzrostu cen żywności. Duży udział w tym procesie miały media.

- Moim zdaniem, główną przyczyną wzrostu cen żywności w Polsce są spekulacje na światowych giełdach żywnościowych i coraz częściej przychylam się do tezy, że duży udział w panice cenowej stycznia i lutego miały polskie media, szczególnie w obszarze rynku cukru. W Niemczech, Czechach, czy na Słowacji, gdzie nie było paniki medialnej, nie wystąpiły nadmierne wzrosty cen cukru. W Polsce natomiast media aktywnie włączyły się we współdziałanie ze środowiskiem handlowym, na czym przegrali konsumenci - mówi Marek Sawicki.

Minister przypomniał, że transakcje spekulacyjne na rynkach surowców rolnych pojawiły się już w 2007 roku.
- Pierwszą skuteczną próbą zdrenowania rynku żywnościowego przez kapitał spekulacyjny był rok 2007. Ten kapitał pokazał, że doskonale potrafi rynkiem zachwiać i ściągnąć z tego rynku ogromne nadwyżki finansowe - mówi Marek Sawicki.

I dodaje, że wbrew niektórym opiniom, kapitał nie wycofuje się z rynków rolnych, choć na wielu giełdach pojawiła się tendencja obniżki cen.

- Być może jest to początek wycofywania się kapitału, a być może jest to tylko trend przed tegorocznymi zbiorami, by po niższych cenach znów zakupić surowce od samych rolników - mówi minister rolnictwa.