Sawicki wyjaśnił w poniedziałek PAP, że nie zna treści listu skierowanego do premiera Donalda Tuska i dopiero po zapoznaniu się z jego treścią będzie mógł się do niego ustosunkować. Sawicki podkreślił, że decyzje o zmianach kadrowych podejmuje wyłącznie prezes ARR.

"Zastanawiam się, czy przypadkiem prezes Twarowski nie nastąpił komuś na odcisk" - powiedział minister. Dodał, że "autorem i inicjatorem tego dosier jest jeden z dyrektorów, z którego zwolnieniem prawdopodobnie prezes się spóźnił".

Pracownicy ARR chcą dymisji Twarowskiego. Napisany przez nich list trafił do szefa gabinetu politycznego premiera Sławomira Nowaka w piątek popołudniu. Jak podała poniedziałkowa Gazeta Wyborcza, "dostarczył go osobiście jeden z polityków Platformy, do którego zwróciła się o pomoc grupa kierowników z centrali ARR".

Członkowie kierownictwa Agencji niezadowoleni z poczynań Twarowskiego, proszą w nim premiera o podjęcie działań mających na celu "ukrócenie procederu łamania prawa i wykorzystywania funkcji publicznej dla osiągania osobistych korzyści" przez Twarowskiego.

56-letni Twarowski został powołany przez ministra Marka Sawickiego na stanowisko wiceprezesa ARR w połowie grudnia 2007 r. Od 26 lutego pełni funkcję prezesa. Jest z wykształcenia lekarzem weterynarii. Wcześniej zajmował się w ministerstwie rolnictwa, jak i w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, sprawami związanymi z weterynarią i żywnością pochodzenia zwierzęcego.

Pracownicy Agencji krytykują w liście udział prezesa ARR w radach nadzorczych spółek handlowych, czego, zgodnie z prawem, mu robić nie wolno. Sprawa dotyczy Zamojskich Zakładów Zbożowych i Towarowego Domu Maklerskiego Arrtrans, które należą do Elewarru. Spółka Elewarr, choć 100 proc. jej kapitału zakładowego należy do ARR, nie jest firmą państwową i nie ma powodu, by prezes ją reprezentował jako nadzór właścicielski - twierdzą pracownicy Agencji.

Jak wyjaśnił w poniedziałek PAP prezes, zajmującego się obrotem zbożem Elewarru, Andrzej Śmietanko, Twarowski został powołany w styczniu tego roku do rad tych spółek przez poprzedniego prezesa ARR Stanisława Kamińskiego. Był wtedy wiceprezesem Agencji.

Śmietanko zaznaczył, że statut spółki Elawarr, który obowiązuje od kilku lat stanowi, że członka rady nadzorczej spółek zależnych powołuje prezes Elewarru za zgodą ARR. Na tę funkcję został wskazany Twarowski.

Śmietanko dodał, że jest to niezgodne z prawem, ale za to odpowiadał były dyrektor departamentu nadzoru właścicielskiego Agencji, który został zwolniony przez Twarowskiego.

Według pracowników ARR, pod koniec marca Twarowski po raz trzeci złamał prawo, powołując się, jako reprezentujący Zgromadzenie Wspólników, do rady nadzorczej spółki Elewarr. Z tego tytułu przyznał sobie wynagrodzenie w wysokości 3 tys. zł. Ponadto za zasiadanie w radach nadzorczych pozostałych dwóch spółek Twarowski otrzymuje kolejne 6 tys. zł.

W opinii Śmietanki, Twarowski może natomiast być w radzie nadzorczej Elewarru, ponieważ Agencja jest właścicielem spółki.

Pracownicy zarzucają Twarowskiemu niegospodarność. Ma ona polegać na zakupie sprzętu biurowego o standardach ponad potrzeby Agencji. Dotyczy to zakupu m.in. ekskluzywnego telefonu PRADA o wartości ok. 5 tys. zł, zestawu do samochodowej nawigacji satelitarnej za 1,5 zł, 32 calowy monitor komputerowy za ponad 4,1 tys. zł.

W liście skierowanym do premiera pracownicy Agencji podają przykłady awansowania znajomych oraz ustalania dla nich maksymalnego wynagrodzenia. Z drugiej zaś strony zwracają uwagę na pozbywanie się niewygodnych pracowników. Sprawa dotyczy zwolnienia kilkunastu dyrektorów oddziałów terenowych Agencji.

Dyskryminowani byli także inni pracownicy poprzez pozbawienie większości dyrektorów średniego szczebla premii lub też nakładanie kar porządkowych np. za nieodebranie telefonu od prezesa po godzinach pracy - napisano w liście.

Jak wyjaśnił dyrektor biura informacji ARR Janusz Marciniszyn, w ARR nie ma takiego listu, a o jego istnieniu wie z doniesień prasowych, więc nie może go komentować. Zaznaczył, że Twarowski jest obecnie w delegacji na Ukrainie i dopiero po powrocie, tj. w środę, będzie mógł odnieść się do stawianych zarzutów.

Według pracowników ARR stawiane zarzuty powinny się znaleźć w kręgu zainteresowania Centralnego Biura Korupcyjnego. Minister w Kancelarii Premiera ds. walki z korupcją Julia Pitera powiedziała PAP, że nie zna oficjalnie treści listu, bo pismo do niej jeszcze nie trafiło. Ale gdyby zarzuty się potwierdziły, to niewykluczone jest odwołanie prezesa Twarowskiego.

Źródło: PAP