- To ostatnia myśl, że mógł popełnić samobójstwo, choć patrząc na jego życiorys, na ostatnie dwa lata jego życia, to natłok negatywnych zdarzeń był ogromny - powiedział Serafin. Wymienił dramatyczną chorobę syna Leppera, trudności w gospodarstwie, groźbę więzienia.

Jak podkreślił, Andrzej Lepper był silny "na zewnątrz". Czasami zdarzało się, że "znikał" na trzy dni, wówczas regenerował się - wspominał Serafin.

- Nie zawaham się powiedzieć, że to kolejna śmierć polityczna - stwierdził. - To co dziś uprawiają politycy, to polityczny zakręt śmierci. Ta agresja i nienawiść, która zieje między politykami. To nie jest jeszcze koniec - mówił Serafin.

- Dziś trudno znaleźć granicę, na ile sprawy prywatne, a na ile polityczne, były powodem desperackiego kroku Andrzeja Leppera - dodał.

Jak podkreślił, Lepper był dla niego "jak własny brat". "Załatwialiśmy razem sprawy chłopskie, w ich interesie potrzebna była zgoda. Ostatnio bardzo dobrze układała nam się współpraca. Rozmawialiśmy trzy dni temu. Nic nie wskazywało, ani ton, ani jego wypowiedzi, że nastąpi dramat. Zapewniał, że buduje listy na wybory, że w niektórych okręgach chce się dogadać z PSL. Jego celem było osiągnięcie 3-procentowego progu" - mówił.

Serafin pytany o przyszłość Samoobrony powiedział: "to była partia Andrzeja Leppera, chyba nie znajdzie się osoba, która byłaby w stanie wskrzesić idee Samoobrony; nie wierzę, że po śmierci Andrzeja ten ruch się odrodzi".