- 3 marca, w obecności 200 rolników i Edwarda Kosmala, sam zrezygnowałem z członkostwa w NSZZ Solidarność RI - mówi Julian Sierpiński. - Wcześniej, w lutym zrezygnowałem z pełnionej funkcji wiceprzewodniczącego związku w województwie. To są fakty. Uchwała powinna brzmieć: „po rezygnacji postanowiono o skreśleniu z listy członków związku”. Moje wystąpienie z Solidarności RI było spowodowane tym, że straciłem zaufanie do lidera krajowego związku po tym, jak Wiktor Szmulewicz w wyniku jego działań nie został przewodniczącym COPA COGECA.

A czy mógł nim zostać, skoro nie miał poparcia polskich organizacji?

- Miał poparcie innych krajów. Mogę więc powiedzieć tylko tyle, że cieszę się, że nie jestem członkiem tego związku. Zresztą proszę popatrzeć, gdzie są dziś dawni liderzy Solidarności RI? Mam inną ocenę sytuacji i tego, co robi Kosmal. Widzę, że są tu cele związku zawodowego, a nie rolnicze – których jest do załatwienia sporo. Cele rolnicze zostały zagubione. Oceny mojej osoby dokonywane przez Kosmala są krzywdzące. Nie komentuję ich jednak, gdyż nie chcę dzielić środowiska. Robię to, do czego zobowiązuje mnie statut izb rolniczych i fakt, że reprezentuję instytucję. Kosmal, jako prowadzący związek zawodowy, ma luz. Teraz mamy klarowną sytuację – nikt Kosmalowi nie będzie pokazywał innych rozwiązań, za 2-3 lata zobaczymy, czy sprawdzi się jego koncepcja, czy moja.

Podobał się artykuł? Podziel się!