Komisja Europejska w środę wieczorem zawiesiła wsparcie dla producentów szybko psujących się owoców i warzyw, dotkniętych skutkami rosyjskiego embarga. W komunikacie KE poinformowała, że w przypadku niektórych produktów prośby o rekompensaty były "nieproporcjonalne", a wielkość produkcji, jakiej dotyczyły te wnioski, była o kilka razy większa niż cały średni roczny eksport Unii Europejskiej do Rosji.

KE nie wymienia z nazwy żadnego państwa. Jednak według unijnych źródeł wątpliwości budzą dane z Polski, skąd pochodzi 87 proc. wniosków o rekompensaty, dlatego Komisja poprosiła o weryfikację danych.

"Unia Europejska zabezpieczyła prawie 125 mln euro na pomoc rolnikom, którzy ucierpieli w wyniku embarga, które wprowadziła Rosja. Niestety, ta kwota nie może na razie zostać wypłacona, m.in. polskim producentom, dlatego, że polski minister Sawicki nie złożył właściwie wypełnionych wniosków - mówił na czwartkowym briefingu w Sejmie rzecznik SLD Dariusz Joński. - Domagamy się, aby pan Marek Sawicki został obłożony embargiem w ramach układu i nowego rządu. Naszym zdaniem nie powinien pełnić tej funkcji".

Wsparł go inny poseł SLD Cezary Olejniczak. Według niego Sawicki rozbudził oczekiwania rolników, przekonując ich, że na pewno dostaną refundację z UE. Według niego problem strat dotyczy też rynku mleka i przetworów mlecznych.

Tuż przed briefingiem SLD Sawicki przekonywał w Sejmie dziennikarzy, że Polska zgłosiła do Brukseli zapotrzebowanie na rekompensaty dla rolników objętych rosyjskim embargiem o wartości 176 mln euro. Podkreślił, że wsparcie dla rolników z powodu strat związanych z rosyjskim embargiem dla wszystkich krajów UE na poziomie 125 mln euro to kwota zdecydowanie za mała. "Polska w trzech meldunkach (...) złożyła zapotrzebowanie na kwotę 176 mln euro" - powiedział.

Sawicki mówił, że w środę rozmawiał z komisarzem UE ds. rolnictwa Dacianem Ciolosem. Jak relacjonował Sawicki, przekazał komisarzowi, iż milion ton owoców i warzyw, które polscy producenci sprzedawali na rynek rosyjski, pozostaje teraz w naszym kraju. "Być może kolejny milion ton, które sprzedawaliśmy na rynek zachodni, europejski, w tym także produkty lokowane na rynku polskim, spotkały się z ograniczeniami związanymi ze znaczną obniżką cen" - podkreślił.

Minister zapowiedział, że jeszcze w czwartek wysłane zostanie kolejne pismo do Brukseli, bo - jak mówił - "ten sposób działania (Komisji Europejskiej) wprowadza niepokój, dezorientację wśród polskich rolników".

Podobał się artykuł? Podziel się!