-Jestem zaskoczony jakością pracy niemieckich służb inspekcyjnych - mówił w czwartek na konferencji prasowej Marek Sawicki. - Bo w tak krótkim czasie, kiedy pojawiają się dwie ważne afery: afera dioksynowa i dzisiaj z Escherichia coli, świadczy to o tym, że służby niemieckie gdzieś przyspały.
Minister podkreślił, że podczas Nieformalnej Rady Ministrów Rolnictwa i Rybołówstwa UE w Debreczynie (29-31 maja) nie uzyskał „praktycznie żadnej, a już na pewno satysfakcjonującej" odpowiedzi komisarza Ciolosa, który przekazał sprawę i powiedział, że to dotyczy komisarza odpowiedzialnego za bezpieczeństwo żywności,.

Polska wystąpiła więc z wnioskiem o zwołanie w trybie pilnym nadzwyczajnej Rady Ministrów z udziałem komisarzy ds. zdrowia i rolnictwa.
Spotkanie to ma dać możliwość dyskusji „o jakości systemu bezpieczeństwa żywności w Europie, czy jest to tylko przypadek niemiecki, czy inne kraje też są źle do tego przygotowane".
- Po drugie, nie może Komisja Europejska chować głowy w piasek i mówić, że nie ma problemu, kiedy w związku z tą aferą straty rolników są już wymierne. I to dotyczy nie tylko Hiszpanii, ale też innych państw.
Minister określił to, co zaszło na rynku, jako nieodwracalne, „powrót do normalności będzie trwał wiele tygodni".
- Można powiedzieć, że reakcja Rosji jest niewspółmierna do zagrożenia - ocenił Sawicki. - Ale z drugiej strony trzeba sobie również zdawać sprawę z tego, że czas, w jakim my jesteśmy w stanie w Europie znaleźć źródło zagrożenia, jest zbyt długi.
Rosjanie wykorzystują każdą okazję, słabość rynku europejskiego, a że mają możliwość dostaw z rejonów kaukaskich, więc zdaniem Sawickiego trudno się dziwić, że korzystają teraz z innego rynku.

Podobał się artykuł? Podziel się!