PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Spłonęło 320 hektarów nieużytków

Autor: farmer.pl/PAP

Dodano: 28-03-2012 09:09

Tagi:

W dwóch największych pożarach na Opolszczyźnie - niedaleko zakładów chemicznych w Kędzierzynie-Koźlu i Jeziora Turawskiego - spłonęło 320 hektarów nieużytków oraz kilka hektarów lasu. Rannych zostało czterech strażaków. W regionie odnotowano 50 pożarów.



Według strażaków większość pożarów powstało w wyniku wypalania traw. W przypadku dwóch największych pod uwagę brane jest też podpalenie.

Jak powiedział rzecznik prasowy opolskiej straży pożarnej Adam Janiuk, ogień strawił 300 hektarów nieużytków niedaleko osiedla Blachownia w Kędzierzynie-Koźlu, w pobliżu zakładów chemicznych. Drugi pożar, w pobliżu Jeziora Turawskiego, pochłonął 20 hektarów nieużytków i 3 hektary lasów.

Obydwa pożary wybuchły w godzinach popołudniowych. W akcji w pobliżu Jeziora Turawskiego brały udział 22 zastępy strażaków; pożar udało się ugasić do wieczora. Akcja w Kędzierzynie-Koźlu, w której uczestniczą 23 zastępy straży, wciąż trwa. - Spodziewamy się, że może zakończyć się koło północy - powiedział Janiuk. W obu akcjach strażaków wspomagał dromader, czyli specjalny samolot do gaszenia pożarów.

Podczas akcji w Kędzierzynie-Koźlu rannych zostało czterech strażaków. Jeden z nich skręcił lub złamał nogę, a trzech pozostałych zatruło się gazami pożarowymi. Dwóch z nich straciło przytomność. Przewieziono ich do szpitala, gdzie pozostaną do środy. - Zostali podpięci do namiotów tlenowych - poinformował Janiuk.

Według rzecznika opolskiej straży pożarnej wtorkowe akcje były dla strażaków trudne przede wszystkim ze względu na silny wiatr, który sprzyjał przenoszeniu się ognia. Trudny był też teren pożaru: nieużytki, które płonęły nad Jeziorem Turawskim, były porośnięte chaszczami, zaś teren w Blachowni jest nierówny. - Strażacy nie mogli dojechać w miejsce akcji wozami i musieli przenosić cały sprzęt - wyjaśnił Janiuk.

Z wyliczeń opolskiej straży wynika, że od 16 marca strażacy wyjeżdżali prawie 800 razy do pożarów traw, łąk, pastwisk i poszycia leśnego. Średnio dziennie było w tym czasie około 80 akcji gaszenia traw.

- To na Opolszczyźnie bardzo poważny problem. Dla porównania przez cały najbardziej intensywny dla nas poprzedni weekend nasi strażacy gasili prawie 300 pożarów, a koledzy strażacy z Ołomuńca w Czechach mieli w tym samym czasie tylko 44 akcje. To wynik braku świadomości wypalających trawy - powiedział Janiuk.

Rzecznik przypomniał, że za wypalanie traw straż lub policja mają prawo nałożyć do 500 zł kary. Jeśli sprawa trafi do sądu, ten może nałożyć grzywnę do 5 tys. zł. Dodatkowo rolnikom mogą zostać zmniejszone dopłaty bezpośrednie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (1)

  • 7tcb 2012-03-28 11:07:21
    u mnie w regionie w zeszłym roiku było tylko jedno zdarzenie z podpalaniem nieużytków, blisko torów, więc z dużą "prawdopodobnością" poszedł niedopałek z pociągu. w tym tygodniu były już 3 akcje strażaków. co jest najlepsze jakieś dziesięć dni temu wyszedl na wolność gówniarz który ma wyrok za podpalenie mojego gopodarstwa ( udowodnione 1 z 7 podpaleń ) i dziwnym zbiegiem okoliczności pojawia się ogień. najciekawsze jest to że nikt nie chce mnie słuchać że to może być on, że może można byłoby go przesłuchać, ze ja za chwilę będę zbierał siano i słomę, że już mi się ciśnienie podnosi na sama myśl o tym co może się zdarzyć. co jest najlepsze, on nie poszedł siedzieć za podpalenie mnie tylko za drobne kradzieże.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.172.180
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!