Inspekcja sanitarna ustaliła, że 10 ton mleka w proszku wyprodukowanego w lipcu ubiegłego roku przez Okręgową Spółdzielnię Mleczarską "Rokitnianka" ze Szczekocin (Śląskie) kupiło osiem firm w kraju. Podejrzana jest partia sproszkowanego mleka wyprodukowana 20 lipca 2012 r., nosząca numer 202. Jej jedynym dystrybutorem była firma "Janex" z Włocławka. 16 stycznia pracownik firmy Magnolia z woj. lubuskiego - która była jednym z odbiorców mleka - znalazł w nim podejrzaną różową substancję. Niewykluczone, że była to trutka na gryzonie.

18 stycznia śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Żarach (Lubuskie). W środę przejęła je prokuratura w Myszkowie na Śląsku, bo na tym terenie działa szczekocińska spółdzielnia. Produkty, które mogą zawierać kwestionowane mleko, są wycofywane z rynku.

Dzisiaj oficjalne stanowisko w tej sprawie przesłał PAP zarząd spółdzielni produkującej mleko. "Zarząd Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej <Rokitnianka> w Szczekocinach oświadcza, iż dotychczas przeprowadzone czynności kontrolne przez państwowe organy nadzoru nie potwierdziły faktu, iż znalezione substancje przez pracownika firmy Magnolia Spółka z o.o. w Lubsku, dostały się do mleka w proszku w zakładzie produkcyjnym mleczarni. Wobec tego rozpowszechniane publicznie informacje o tym, że spółdzielnia ze Szczekocin wyprodukowała skażone mleko są w żaden sposób niepotwierdzone - napisano w oświadczeniu.

- Mleko w proszku, w którym pracownik spółki Magnolia odkrył substancję niewiadomego pochodzenia, zostało wyprodukowane w lipcu 2012 r. i prosto z produkcji trafiło do firmy we Włocławku, która sprzedawała je dalej - dodał zarząd.

Zarząd poinformował też, że spółdzielnia cały czas skupuje mleko i prowadzi normalną produkcję swoich wyrobów. - Wszystkie produkowane przez spółdzielnię wyroby są bezpieczne dla konsumentów i można je spożywać bez żadnych obaw. Zarząd spółdzielni wraz z powołanymi do tego organami, cały czas czyni starania o jak najszybsze wyjaśnienie całej sprawy - dodano.

- Akta i zabezpieczone już dowody wpłynęły w środę do Prokuratury Rejonowej w Myszkowie. Prokurator analizuje ten materiał, by podjąć decyzję co do dalszych kroków w tej sprawie - poinformował prok. Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.