Podczas spotkania - 29 sierpnia - władze spółki poinformowały, że do tej pory zrealizowano 25 proc. wszystkich zobowiązań wobec producentów rzepaku (tj. o 10 proc. więcej w stosunku do ostatniego spotkania). Płatności są realizowane chronologicznie według daty dostaw.

- Informacje, które podały ZT Bodaczów są niestety nie do zweryfikowania. Nie przedstawiono nam w tej materii żadnych stosownych dokumentów - informuje Szymon Kuczyński, wiceprezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku. 

Na spotkaniu postanowiono ustanowić również męża zaufania, który potwierdzi zapewnienia władz spółki o zdolności finansowej pokrywającej zobowiązania w stosunku do producentów rzepaku. ZT w Bodaczowie chcą aby był nim lokalny proboszcz razem z biegłym rewidentem. - Uważamy ten pomysł za nietrafiony. Jest to dla nas czysta abstrakcja - dodaje Szymon Kuczyński.Władze spółki przedstawiły również propozycję odnośnie sposobu płatności za zakontraktowany rzepak jary: producenci, którzy dostarczą go do zakładów otrzymają płatność w wys. 50 proc. wartości dostawy, pozostała część będzie zrealizowana do końca września. Wiceprezes KZPR uważa, że jeżeli chodzi o rzepak jary to uzgodnienia są zadowalające. Mianowicie rolnicy mogą w każdej chwili odstąpić od umowy dot. rzepaku jarego wysyłając bądź osobiście składając oświadczenie woli.

Wciąż nierozwiązana jest natomiast kwestia zablokowania zakontraktowanego surowca przez punkty skupu. ZT chcą, aby rolnicy wydali stosowne oświadczenia o przekazaniu rzepaku ze skupów do zakładów. - Dopóki nie będzie stosownych dokumentów będziemy wspierać rolników, by takich oświadczeń nie podpisywali. Nie mają żadnej pewności czy pieniądze trafią do nich o czasie. W skupach jest  obecnie około 4 tys. ton rzepaku - informuje Szymon Kuczyński.