Koła łowieckie, dokarmiając zwierzynę na polach uprawnych lub w ich pobliżu, przyzwyczajają ją do określonego miejsca, gdzie jest pożywienie. Locha dzika jeśli w zimie znajdzie paśniku ustawionym na polach buraki czy kukurydzę, przyzwyczaja prosięta do tego, że nie las, a właśnie pola uprawne są dla nich środowiskiem naturalnym. Zostają tu do lata i czynią szkody w uprawach. - Tak wyrosły generacje zwierząt, które w lesie nie potrafią egzystować.

Podejrzewać można, że myśliwi z powodu cynicznego wygodnictwa ustawiają paśniki na polach uprawnych. Jest tam łatwiej dojechać z pasza niż do leśnych bezdroży. Łatwiejszy jest również odstrzał zwierzyny egzystującej na otwartej przestrzeni pół uprawnych – stwierdza Marek Dąbrowski, rolnik z Lubeki.

Dlatego jak podkreślają działacze izbowi z Podkarpacia konieczne jest wystąpienie samorządu rolniczego do Ministra Środowiska o poczynienie kroków ustawodawczych w celu zakazania dokarmiania zwierząt na polach uprawnych i w ich pobliżu.

Podobał się artykuł? Podziel się!