Na plantacji pszenicy jarej straty widać gołym okiem. Zboże nie wyrosło. Z powodu braku deszczu i wysokich temperatur uschły korzenie. Właściciele gospodarstwa są bliscy rozpaczy. W tym roku zbiorą zaledwie 1/10 tego co planowali.

Iwona Janiszewska, Borkowo Wielkie: chociaż pogoda się zmieniła może uratuje buraki, może uratuje ziemniaka ale na pewno nie pomoże już naszym zbożom. Może będzie dobra słoma , ale nie będzie już ziarna z tego.

Jeszcze kilka miesięcy temu nikt się tego nie spodziewał.

Bożena Cupała, Borkowo Kościelne: na wiosnę to tak się jakoś wydawało, że wszystko jest jakoś gęste, że będzie urodzaj a w tej chwili spojrzeć to widać niemalże kłos co krok.

Waldemar Cupała, Borkowo Kościelne: na tych zbożach jarych to jest klęska w tej chwili to jest klęska.

Dlatego gmina Sierpc zdecydowała się dzisiaj wystąpić do wojewody o pozwolenie na powołanie komisji do szacowania strat.

Tadeusz Wojciech Prekurat, wójt gminy Sierpc: to jest zjawisko powtarzające się praktycznie co roku skutki suszy są widoczne w uprawach.

Iwona Janiszewska, Borkowo Wielkie: jesteśmy naprawdę dobrymi rolnikami na przykład pszenżyta zbieraliśmy w ilościach 10 ton w tej chwili 3 tony z hektara.

Na obliczenie strat gminy mają dwa miesiące od wydania zgody przez urzędy wojewódzkie. Tylko ci rolnicy, którzy oszacują szkody spowodowane wystąpieniem klęski będą mogli ubiegać się o pomoc. Na wiele jednak nie mogą liczyć.

Waldemar Cupała, Borkowo Kościelne: jak oglądam w telewizji to oni tam proponują nam kredyty takie sprawy. Moim zdaniem wziąć w tej chwili kredyt to jest na dobicie gospodarstwa.

Pożyczkę prędzej czy później trzeba spłacić, a nikt nie może być pewien, że w przyszłym roku klęska się nie powtórzy. Straty spowodowane brakiem deszczu są widoczne na ponad połowie gruntów ornych w kraju. Największe spustoszenie susza poczyniła w Wielkopolsce i na Kujawach, nie dała się we znaki jedynie rolnikom z Podkarpacia.

Źródło: Agrobiznes/ Dorota Florczyk

Podobał się artykuł? Podziel się!