Do środy najwięcej zgłoszeń wpłynęło z gmin w powiatach sandomierskim, staszowskim i kieleckim.

Jak poinformowała rzeczniczka wojewody świętokrzyskiego Agata Wojda, straty w infrastrukturze komunalnej nie będą duże. "Nie mamy zniszczonych mostów, podtopione były fragmenty gminnych dróg, przepusty i rowy melioracyjne. Samorządy otrzymają wsparcie w ramach rządowych promes powodziowych" - powiedziała.

Samorząd Tarłowa (pow. opatowski) zgłosił podtopienie oczyszczalni ścieków. Zniszczenia dróg powiatowych zgłosiły starostwa - kieleckie i sandomierskie. Jak powiedziała Wojda, nie ma zgłoszeń o podtopionych budynkach mieszkalnych. Ucierpiały natomiast zabudowania gospodarcze.

Większe - jeszcze nieoszacowane - będą straty w rolnictwie. Zalane lub potopione zostały uprawy zbóż, warzyw, sady owocowe i łąki. - Te straty dokumentują w poszczególnych gospodarstwach powołane w gminach komisje. Rolnicy otrzymają wsparcie finansowe z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa - tłumaczyła rzeczniczka.

W gminie Tarłów woda, która przelała się przez wiślany wał, zalała ok. 760 ha użytków rolnych i ok. 800 ha łąk i pastwisk. Część z nich to naturalny teren zalewowy.

W gminie Bejsce (pow. kazimierski) zostało podtopionych ok. 400 ha łąk i niżej położonych pól nad Nidzicą. W gminie Wilczyce (pow. sandomierski) najbardziej ucierpiały miejscowości: Dobrocice, Zagrody, Radoszki, Pęczyny i same Wilczyce. Lokalne drogi przykryła warstwa mułu, naniesionego przez wodę; na polach zniszczone są m. in. tunele z warzywami.

Podnoszenie się poziomu wody w Wiśle spowodowało podtopienia w gminie Opatowiec (pow. kazimierski) - chodzi o ok. 470 ha pól i 5 km gminnych dróg. W kilku miejscowościach w gminie Nowy Korczyn (pow. buski), z powodu tzw. cofki na Nidzie - dopływie Wisły - zalanych zostało ok. 300 ha upraw.