- Boczne drogi są miejscami nieprzejezdne. Na wsi pozostali głównie starzy ludzie, oni podczas tych mrozów boją się wychodzić z domów, a do sklepu mają po kilka kilometrów. Funkcjonariusze podczas patroli systematycznie odwiedzają ich i pomagają, gdy zachodzi taka potrzeba - powiedział rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie Dariusz Sienicki. W ostatnich dniach funkcjonariusze ze strażnicy w Łaszczowie przywieźli pielęgniarkę do chorego w miejscowości Maślatyn.
Strażnicy z Dorohuska stale zaopatrują w żywność i leki mieszkańców wsi Kolemczyce, gdzie pozostały już tylko trzy rodziny złożone z osób starszych. W Dołhobyczowie - zaopatrzyli w drewno na opał matkę samotnie wychowującą dwójkę dzieci, a w Dyniskach pomogli przetransportować chorego, gdy karetka pogotowia nie mogła dotrzeć do jego domu.
- Strażnicy graniczni też korzystają z pomocy mieszkańców, choćby przez to, że mogą napić się gorącej herbaty podczas pieszego patrolu - dodał Sienicki.
Mieszkańcy przygranicznych terenów cenią sobie pomoc straży granicznej. - Ta pomoc jest bardzo potrzebna. Nawet, gdy nie ma dużo śniegu, jak teraz, to do niektórych miejscowości trudno dotrzeć. Strażnicy nigdy nie odmawiają pomocy, jesteśmy bardzo wdzięczni - powiedział wójt przygranicznej gminy Dołhobyczów Józef Demendecki.

















W Dołhobyczowie w piątek rano na ul.Piaskowej -35 stopni. Gorąco polecam.