"Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżony zapowiedział apelację" - powiedział we wtorek PAP prezes szczecineckiego sądu, sędzia Leszek Miazek.

Do wypadku doszło na wiejskiej drodze 31 maja. 51-letni Tadeusz W., mając w organizmie 2,68 promila alkoholu, wiózł na zamocowanej na tyle ciągnika skrzyni ładunkowej czworo swych dzieci w wieku od 6 do 11 lat. W pewnym momencie na prostej drodze mężczyzna stracił panowanie nad traktorem. Pojazd zjechał na lewe pobocze i przewrócił się na bok przygniatając ośmioletnią dziewczynkę, która zmarła na miejscu.

Jak ustalili biegli bezpośrednią przyczyną śmierci dziewczynki było uduszenie w wyniku unieruchomienia klatki piersiowej. Pozostałe dzieci, które wypadły ze skrzyni ładunkowej, doznały drobnych skaleczeń.

Miesiąc później prokuratura oskarżyła Tadeusza W. o umyślne naruszenie zasad ruchu drogowego, czego skutkiem był śmiertelny wypadek.

Oskarżony przyznał się w śledztwie do winy. Bardzo żałował tego co się stało. Przed sądem odpowiadał z wolnej stopy. Prokuratura odstąpiła od wniosku o tymczasowe aresztowanie, gdyż W. nie był dotychczas karany, a za jego stawiennictwo na rozprawach osobiście poręczył proboszcz parafii, na terenie której oskarżony mieszka.

Sąd wydając wyrok uznał, że wina Tadeusza W. jest oczywista. W trakcie procesu ustalono też, że prowadzony przez niego traktor był w takim stanie technicznym, iż w ogóle nie powinien wyjeżdżać na drogę.

Źródło: PAP