Ale szkody łowieckie to nie tylko problem rolników.

- Zwierzęta wchodzą na pola rolników, ale również przynoszą straty w lasach, które muszą odtwarzać zalesienie. Lasy państwowe grodzą tereny młodych drzew, lecz nie jest to na tyle skuteczne, żeby ochronić plantacje przed zwierzętami - uważa Hubert Czaja, prezes Izby Rolniczej w Opolu.

Jak wynika z danych OIR, nadleśnictwa mają dosyć szczegółowe informacje dotyczące liczebności zwierząt i nie bazują tylko na tym, co im przedstawi łowiectwo. Podliczono, że straty z tytułu szkód łowieckich w przeliczeniu na kilogram zwierzyny łownej wynoszą 60 zł.

- W niektórych rejonach odczuwalny jest spadek szkód łowieckich, to widać po tabelach - mówi Herbert Czaja. - Największa liczebność zwierzyny łownej była w latach 2007 - 2008, wtedy też mieliśmy najwięcej kłopotów jako rolnicy, bo były bardzo mizerne szacowania. Zwierzyny było tak dużo, że koła łowieckie nie nadążały z odstrzałami. Poza tym, limity utrzymania zwierzyny były znacząco wyższe. Teraz mijają cztery lata i widać trend spadkowy. Jeżeli chodzi o utrzymanie stanu zwierzyny łownej: jeleniowatych, dzików, itd. - dodaje Czaja.

Podobał się artykuł? Podziel się!