Związkowcy uważają, że zakazanie uboju rytualnego pozbawi ich miejsc pracy. W informacji, którą przekazali mediom, napisali, że "rolnicy przez lata inwestowali w oparciu o swoje oszczędności i kredyty w hodowlę bydła i drobiu, dzięki czemu Polska zyskała dostęp do zagranicznego rynku mięsa pochodzącego z uboju rytualnego. Niestety od 1 stycznia br., po wprowadzeniu zakazu uboju rytualnego, polscy rolnicy muszą zmagać się z gwałtownym spadkiem cen i zmniejszeniem opłacalności hodowli, co w dłuższej perspektywie wpłynie katastrofalnie na cały sektor rolniczy i mięsny w Polsce".

Sławomir Izdebski, działacz związków rolniczych i były senator, przekonywał, że nie ma dużej różnicy pomiędzy ubojem rytualnym a zwykłym:

- Zwierzę otrzymuje szybkie cięcie w tętnicę. Oczywiście, że jest jakieś cierpienie. Ale przy zwykłym uboju także jest. Jeśli chcemy, by nie było zabijania, przestańmy jeść mięso i nosić skórzane buty - mówił. Jak dodał Izdebski, "22 kraje UE mają legalny ubój rytualny. Producenci w Niemczech i Holandii tylko zacierają ręce, czekając na utrzymanie w Polsce zakazu.

Organizator protestu Sławomir Szyszka poinformował, że na prezesa PiS w oborze czeka prawdziwa krowa, o imieniu Helga.

- Ta krowa jest i czeka na pana Kaczyńskiego, to nie fikcja. Czeka u mnie w oborze. Państwo chyba nie oczekiwali, że będziemy wieźć krowę przez pół Polski. Zapowiadałem, że to będzie symbolika - powiedział Szyszka.

Na potwierdzenie swoich słów, chciał przekazać posłowi PiS Krzysztofowi Jurgielowi pełną dokumentację zwierzęcia oraz symboliczny akt przekazania. Polityk jednak nie przyjął dokumentów. Poprosił Szyszkę, aby przekazał krowę fundacji Ius Animalia, zajmującej się ochroną praw zwierząt. Jednak prezes tej organizacji Dorota Wiland, która była na miejscu, nie zgodziła się na to.

- To hucpa - skomentowała całe wydarzenie. Rolnicy zapowiedzieli zatem, że wyślą dokumentację krowy do siedziby PiS.

Wcześniej Kaczyński pytany o zapowiedź przywiezienia krowy przed siedzibę PiS, powiedział:

- Jeżeli przywiozą krowę, to ją oddamy do jakiegoś dobrego schroniska, żeby tam sobie żyła. Jak mówił, sprzeciw PiS wobec uboju rytualnego to "kwestia ważna, cywilizacyjna".

- Skądinąd mamy odpowiedź na pytanie, kto reprezentuje wyższą kulturę w naszym parlamencie, czy nasza partia, czy ta, która ciągle próbowała się do tego odwoływać - mówił Kaczyński.