Były minister wyjaśnił, że np. w kwestii sporu z Komisją Europejską w sprawie Puszczy Białowieskiej zmiany nie są możliwe, bo "wszystkie działania, jakie podjęliśmy w sprawie Puszczy Białowieskiej, były i są zgodne z prawem europejskim".

- Udowodniliśmy też przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, że Komisja Europejska została wprowadzona w błąd przez lewackie środowiska ekologiczne w kwestii stosowania przez Polskę dyrektyw ptasiej i habitatowej. Pokazaliśmy, że uruchomiliśmy pełną inwentaryzację zasobów przyrodniczych na 1400 powierzchniach badawczych, co kosztować będzie co roku lasy państwowe ponad 5 mln zł. Ponadto jedną trzecią puszczy wyodrębniliśmy jako obszar badawczy. I na tym terenie obserwujemy co by się działo, gdybyśmy w całej PB przestali stosować działania ochronne, czego żądają aktywiści ekologiczni. Na dwóch trzecich terenu prowadzimy natomiast prace ochronne, ale i one także są monitorowane - mówi Szyszko w "ND".

Jego zdaniem KE mogłaby wycofać skargę przeciw Polsce z TSUE tylko wtedy, "gdyby Polska uznała stanowisko ekocentrystów i wycofała się z aktywności w Puszczy Białowieskiej".

- Mam nadzieje, że do tego nie dojdzie, że nie będziemy świadkami żadnego zgniłego kompromisu, bo wtedy lewacy znowu odtrąbią sukces, a poza tym będą wywierać na ministerstwo presję w kolejnych ideologicznych sprawach - zaznaczył.

Spór o sposób ochrony puszczy rozgorzał, kiedy pod koniec 2015 roku leśnicy zaproponowali zmianę dotychczasowego planu urządzenia lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. W aneksie zaproponowano pięciokrotnie większe pozyskanie drewna niż zakładał wcześniejszy plan na lata 2012-2021 z limitem ponad 60 tys. m sześc. na 10 lat. Po nowym roku zaproponowano nowy limit, tym razem trzykrotnie większy od pierwotnego, a ewentualna wycinka miała się ograniczać do cięć sanitarnych.

Pod koniec marca 2016 roku Szyszko zaakceptował większy limit cięć dla Nadleśnictwa Białowieża. Umożliwił on pozyskanie - do 2021 r. - maksymalnie do ok. 125 tys. m sześc. drewna.

Ministerstwo tłumaczyło, że cięcia są niezbędne ze względu na gradację kornika drukarza, który atakując świerki doprowadził do ich zamierania. To z kolei - zdaniem resortu - spowodowało zanikanie cennych siedlisk i obszarów Natura 2000.