- Poprosiliśmy o to, by pana wiceprzewodniczącego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który zachował się nie tak, jak według naszej kultury prawnej powinien się zachować (...), odsunąć od dalszego postępowania - mówił w poniedziałek Szyszko.

Wyjaśniał, że w Puszczy Białowieskiej Polska stosuje się do tzw. środka tymczasowego i wstrzymała wycinkę, a prowadzi ją tylko ze względu na bezpieczeństwo publiczne, "by suche drzewo nie zabiło człowieka lub nie uszkodziło samochodu".

Komisja Europejska, która rozpoczęła procedurę o naruszenie prawa unijnego w Polsce, złożyła wniosek, by "uściślić dokładnie, co to jest bezpieczeństwo publiczne". - Wtedy pan wiceprzewodniczący TSUE zaproponował, by inaczej sformułować wniosek, bo jak się inaczej sformułuje wniosek, to wtedy on mógłby Polskę ukarać - mówił Szyszko.

Dodał, że "w polskiej kulturze prawnej nie mieści się, żeby ten, co ma bezstronnie osądzać, zamieniał się rolą z oskarżycielem".

Szyszko, pytany o termin rozstrzygnięcia sprawy przez TSUE zaznaczył, że Polsce zależy, by nastąpiło to jak najszybciej i o to złożyła wniosek.

W połowie września Komisja Europejska przesłała do Trybunału Sprawiedliwości UE wniosek o nałożenie na Polskę kar finansowych za niezastosowanie się do lipcowej decyzji o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej. Wcześniej, podczas rozprawy przed TSUE w Luksemburgu, sędzia Tizzano sugerował przedstawicielce Komisji w oparciu o jakie przepisy unijnego prawa może ona wnosić o kary dla Polski.

Odpowiadając na pytanie o wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej, Szyszko po raz kolejny tłumaczył w poniedziałek, że "głównym celem działalności ministra na terenie Puszczy Białowieskiej jest ochrona tego, co zostało wyznaczone w ramach sieci Natura 2000".

- Te drzewostany zostały stworzone ręką człowieka, czyli były sadzone. Doszły do pewnego wieku starczego i wtedy Komisja Europejska wywarła presję i ograniczono pozyskanie tego drewna. W związku z tym co się stało? Stało się to, że drzewostany zaczęły zamierać, powstały różne epidemie, również kornika drukarza, i zginęły nam drzewostany na poziomie około tysiąca hektarów. Jak zginął drzewostan na obszarze tysiąca hektarów, to zginęły gatunki z nim związane, ptaki, owady, szata roślinna - mówił minister.

Stąd dziś "trzeba to ratować, czyli przywrócić szatę roślinną taką, jaka była". - To co się nazywa wycinką tych drzew to nie jest wycinka, tylko hamowanie procesu gradacji, żeby dalej drzewostany nie zamierały i żeby siedliska grądowe (obszary lasów mieszanych - PAP) nie ginęły - argumentował.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!