Dzisiaj komisja skarbu zajmowała się wnioskiem klubu parlamentarnego PiS o przedstawienie na posiedzeniu Sejmu "Informacji na temat prób przejęcia polskiej Grupy Azoty przez rosyjskiego inwestora". Posłowie po wysłuchaniu informacji przedstawiciela MSP negatywnie zaopiniowali propozycje Prawa i Sprawiedliwości, by sprawa została przedstawiona na posiedzeniu plenarnym.

W maju Sejm wysłuchał informacji nt. działań Skarbu Państwa ws. zachowania kontroli nad Grupą Azoty. Na dzisiejszym posiedzeniu komisji Tamborski podkreślał, że od tego czasu ministerstwo nie powzięło nowych informacji w tej sprawie.

Zapewniał posłów, że w statucie Grupy Azoty są zapisy, które zapewniają bezpieczeństwo spółki. Chodzi m.in. o ograniczenie siły głosów mniejszościowych akcjonariuszy na walnym zgromadzeniu. - Nie jestem w stanie, bo nikt nie jest w stanie, dać pełnej gwarancji, że te zapisy dają pełną gwarancję (bezpieczeństwa) - przyznał jednak.

Tamborski podkreślił, że zapisy te nie były do tej pory zaskarżone, a gdyby tak się stało, to sąd będzie rozpatrywał, czy nie naruszają one prawa. Wiceminister zaznaczył, że MSP zakłada, że cały czas toczy się gra o Azoty, dlatego nie chce się dzielić wszystkimi informacjami dot. działań strategicznych ws. zabezpieczenia swojego udziału w akcjonariacie grupy.

Zwrócił uwagę, że Skarb Państwa ma 33 proc. udziałów w Grupie Azoty, a sprzedane z powodów formalno-prawnych 12 proc. akcji Tarnowa trafiło do inwestorów długoterminowych. Podkreślił, że z większością z nich zawarta jest umowa o pierwokup, gdyby zdecydowali się oni na sprzedaż swoich aktywów. Jak podkreślał, resort zadbał o to, by w akcjonariacie Azotów były podmioty, które popierają konsolidację grupy i są przeciwne jej przejęciu.

Tamborski zwrócił uwagę, że najlepszą obroną przed wrogim przejęciem jest dbanie o przyrost wartości spółki. Zwrócił uwagę, że teraz na zakup Azotów potrzebne byłyby dużo większe środki niż przed konsolidacją.

W kwietniu "Newsweek" napisał, że były prezydent Aleksander Kwaśniewski wraz z grupą swoich współpracowników lobbował na rzecz rosyjskiego producenta nawozów Acronu. Były prezydent wyjaśniał wtedy, że informację o pojawieniu się poważnego inwestora dla Azotów Tarnów przekazał szefowi Rady Gospodarczej przy premierze Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu i - przy innej okazji - premierowi.