Życie na zachodnim pograniczu jest frustrujące. Sąsiedzi zza Nysy zawsze lepiej zarabiali niż my. Pocieszeniem - choć marnym - było, że w większości swoich sklepów płacili dużo więcej. Teraz ciągle zarabiają prawie trzy razy więcej od Polaków, a w ich sklepach spożywczych jest taniej niż u nas. Nawet mleko i masło mają tańsze!

(…) Za litr 1,5-proc. mleka (najtańszego) niemiecki klient dyskontu Aldi albo hipermarketu Martkaufie płaci tylko 0,58 euro, czyli 1,93 zł. To prawie tyle samo co w leżącym po drugiej stronie granicy Realu - ale to hipermarket dla Niemców, więc ostro walczy o swego klienta. W położonym kilkaset metrów dalej Carrefourze, za mleko trzeba zapłacić 20 groszy więcej niż w Niemczech.

Nie inaczej dzieje się z mięsem. Kilogram schabu bez kości - przepięknego -kosztował w Martkaufie 4,9 euro za kg (16,30 zł), tyle samo co tłusty i przerośnięty schab z warkoczem po polskiej stronie. Ładniejszy, choć nie tak delikatny z wyglądu, to u nas wydatek rzędu 19 -23 zł za kg.

Na szczęście są jeszcze kurczaki, które wyraźnie mogą poprawić nam humor. Niemiec za kilogram drobiowej tuszki zapłacić musi aż 2,5 euro, czyli 8,3 zł; u nas kurczaki ciągle kosztują w granicach 6 zł.

Ale nie łudźmy się. Przeciętnie zarabiający Niemiec ze wschodu za swoje wynagrodzenie kupić może 1160 kg kurczaków. Też średnio zarabiający Polak, nawet jeśli znajdzie najtańsze kurczaki z promocji (widziałem takie po 5,70, kupiłem, następnego dnia był do wyrzucenia), kupi ledwie połowę tego, co Niemiec - 526 kg. W przypadku mleka, to już przepaść. Niemiec za średnią pensję kupi 5000 l, Polak tylko 1500 l (…)

źródło: Nowiny Jeleniogórskie

Podobał się artykuł? Podziel się!